Sytuacja między Zachodem i Rosją przypomina popularną w środowisku dziennikarzy sportowych anegdotę o zawodniku, który jest już w pół drogi do podpisania kontraktu z Realem Madryt. Ta połowa sukcesu polega na tym, że on bardzo chce do La Liga, ale „Królewscy” nie chcą jego.
Tydzień upływa nam pod znakiem kolejnego maratonu dyplomatycznego. Amerykanie najpierw z Ukraińcami, a potem z innymi państwami europejskimi w pocie czoła, w trakcie wielogodzinnych rokowań za zamkniętymi drzwiami, ustalają zręby planu pokojowego. Nocami, wracając do swoich stolic, liderzy prześcigają się w zapewnieniach, że jesteśmy bliżej pokoju niż kiedykolwiek. Może i tak, ale głównie w tym sensie, w jakim każda godzina przybliża nas do końca roku.
Sytuacja przypomina popularną w środowisku dziennikarzy sportowych anegdotę o zawodniku, który jest już w pół drogi do podpisania kontraktu z Realem Madryt. Ta połowa sukcesu polega na tym, że on bardzo chce do La Liga, ale „Królewscy” nie chcą jego. Analogicznie Zachód może kalibrować swoje spojrzenie na przyszły pokój – i dobrze, że to robi, bo spójność Zachodu jest wartością samą w sobie – ale przecież do tego spojrzenia trzeba jeszcze przekonać agresora. Tymczasem Kreml dość wyraźnie sygnalizuje brak zgody na pokój.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

1 miesiąc temu
26





English (US) ·
Polish (PL) ·