Reprezentacja Polski wygrała United Cup 2026 i to pierwszy taki sukces Igi Świątek w karierze. Nieco przewrotny, paradoksalny, bo takiego przebiegu turnieju nikt się nie spodziewał. Pierwszy raz to nie nasza największa gwiazda ciągnęła zespół w kluczowych momentach.
screen TV
Polscy tenisiści pokonali Szwajcarów 2:1 w niedzielnym finale turnieju drużynowego United Cup rozgrywanego w Australii. To pierwszy triumf Polaków w tych rozgrywkach, w inauguracyjnej edycji dotarli do półfinału, w dwóch kolejnych do finału. To także pierwsze takie osiągnięcie naszego kraju w tenisie w rywalizacji drużynowej na poziomie seniorskim w historii. Nie wygraliśmy żadnego turnieju ani w czasach Wojciecha Fibaka, ani Agnieszki Radwańskiej czy Jerzego Janowicza.
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"
Takiego sukcesu reprezentacyjnego brakowało także dotąd w CV Igi Świątek. W wyłącznie kobiecych zawodach Polska najbliżej triumfu była z nią w składzie dwa lata temu, gdy nasze tenisistki dotarły do półfinału zawodów Billie Jean King Cup. W półfinale przegrały wtedy z Włoszkami 1:2. Wykręciły najlepszy wynik polskiej drużyny w historii tego turnieju.
Kto inny zdobywał punkty w półfinale i finale
Od niedzieli Świątek może czuć się jeszcze bardziej spełniona jako sportowiec, bo ma na koncie nie tylko wielkie sukcesy indywidualne, w tym m.in. 25 tytułów, w tym sześć wielkoszlemowych, ale także gigantyczne osiągnięcie wraz z koleżankami i kolegami z kadry. Trudno jednak nie zauważyć, że w przypadku liderki naszego zespołu jest to sukces przewrotny, nieco paradoksalny.
Czytaj także: Wielkie lanie w finale Pucharu Polski
Przez lata przyzwyczailiśmy się, że to Świątek stanowi najmocniejszy punkt każdej drużyny, w której występuje: w United Cup czy w Billie Jean King Cup. Zdobywała kluczowe punkty, ciągnęła koleżanki i kolegów do góry, jej zwycięstwa otwierały szanse lub zapewniały końcowy sukces. W tegorocznym turnieju damsko-męskim w Australii było nieco inaczej.
W półfinale oraz finale punkty dla reprezentacji zdobywali Hubert Hurkacz oraz mikst Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Iga Świątek przegrywała odpowiednio z Amerykanką Coco Gauff oraz Szwajcarką Belindą Bencic. To zaskakująca sytuacja, gdy to nie ona wiedzie prym w kadrze, gdy nie jest jej najmocniejszym punktem. To rzadki obrazek, ale z drugiej strony sukces reprezentacji jest tym większy, bo przyczynili się do niego także w dużej mierze pozostali jej członkowie.
Najmocniejszy okazał się duet Kawa - Zieliński, który wygrał wszystkie pięć spotkań, zdobył decydujący punkt w ćwierćfinale, półfinale i finale. Wielu wątpiło przed mikstem z Australią, czy Kawa powinna występować w grze mieszanej, a nie lepiej, by zastąpiła ją Świątek. Sugerowano, że para Świątek - Hurkacz miałaby większe szanse. Kapitan Mateusz Terczyński podjął jednak inne decyzje i okazały się trafne.
Miała swój wkład
To był najsłabszy występ Igi Świątek w United Cup od początku istnienia turnieju. Wcześniej przegrała w tych rozgrywkach tylko dwa mecze - z Coco Gauff rok temu oraz z Jessicą Pegulą w 2023 w pierwszej edycji. Teraz tylko w ciągu dwóch dni poniosła dwie porażki. Rywalizacja z zawodniczkami z top 20 stanowi dla niej ostatnio większe wyzwanie, podobnie było podczas WTA Finals 2025 w Rijadzie.
Z drugiej strony nie można jej odbierać zasług i wkładu w historyczny sukces drużyny narodowej. Polska dostała się do turnieju United Cup na podstawie przede wszystkim jej rankingu, potem wygrała trzy z pięciu spotkań w singlu - z Niemką Ewą Lys, z Holenderką Suzan Lamens oraz Australijką Mayą Joint. W tej imprezie każdy punkt miał znaczenie, a nie wiadomo, jak jej niepowodzenie w którymś z tych spotkań przełożyłoby się na dalsze losy biało-czerwonych.
Warto też pamiętać, że Iga Świątek należy do nielicznego grona największych obecnie gwiazd tenisa, które regularnie startują w United Cup, nie opuściła jeszcze żadnej edycji imprezy. Dla porównania np. Carlos Alcaraz i Jannik Sinner nigdy dotąd nie startowali w damsko-męskich zawodach rozgrywanych na początku sezonu. W sobotę, jeszcze w trakcie trwania United Cup, rozegrali mecz pokazowy w Korei Południowej. Gdyby Świątek wybrała pokazówkę np. z Sabalenką kosztem drużyny narodowej można sobie wyobrazić poziom krytyki, jaki spadłby na nią w naszym kraju.
Indywidualnie to nie był najlepszy turniej drugiej rakiety świata, ale z drugiej strony wątpliwe, czy zamieniłaby to na scenariusz: wygrywa wszystkie pięć spotkań, a nasza drużyna trzeci raz z rzędu przegrywa w finale. Tak było chociażby w 2024 roku. Ten sukces reprezentacyjny może jej pomóc w nadchodzącym Australian Open. Raz, że wzmocni mentalnie, bo każda wygrana niesie do przodu, a dwa, że drużynówkę można potraktować jak ważny sprawdzian przed Wielkim Szlemem, okazję do wyciągnięcia bezcennych wniosków z meczów z Gauff i Bencic. Za ponad tydzień przekonamy się, jaką wersję Świątek zobaczymy na kortach w Melbourne.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 dzień temu
6





English (US) ·
Polish (PL) ·