Gdy na platformie HBO debiutuje trzeci odcinek mrocznego i wciągającego serialu „Niebo- rok w piekle”, coraz częściej wraca pytanie, które wielu z nas uznało za zamknięty rozdział lat 90.: czy sekty w Polsce nadal istnieją? Serial opowiada historię grupy, o której świat zdążył zapomnieć, choć dla jej byłych członków Nieba czas nigdy nie zatrzymał się na happy endzie. Wielu z nich - mimo upływu dekad - do dziś nie pozbierało swojego życia po tej „przygodzie”.
Rozmawiam z dr Agnieszką Bukowską - socjologiem, pedagogiem Uniwersytetu Civitas, która specjalizuje się w tematyce związanej z działalnością sekt destrukcyjnych, kontrowersyjnych ruchów religijnych, dysfunkcyjnych subkultur oraz zróżnicowanych środowisk ekstremistycznych.
Sekta „Niebo” - czym była i jak działała?
Sekta „Niebo” powstała w Polsce w latach 90. i była skupiona wokół charyzmatycznego lidera-Bogdana Kacmajora. - To było niespotykane wówczas u nas zjawisko. Ruch ten pojawił się jako alternatywa wobec tradycyjnych instytucji religijnych, oferując uproszczony, silnie spersonalizowany przekaz duchowy. W trakcie swojej działalności „wciągnął” kilkadziesiąt osób - opowiada dr Bukowska. - Ludzie przyjeżdżali do odizolowanego ośrodka, a lider obiecywał uzdrowienie, duchowe oświecenie, a jednocześnie stosował mechanizmy całkowitej kontroli.

mat. prasowe
Członkowie tracili kontakt z rodziną, wchodzili w napięcia między sobą, a wiele osób doświadczało realnej przemocy psychicznej. - W „Niebie” funkcjonowały zasady, które wymuszały absolutne podporządkowanie, a każdy sprzeciw był interpretowany jako zagrożenie dla zbawienia - tłumaczy dr Bukowska. - To klasyczny przykład „kościoła w kościele”: z zewnątrz wygląda normalnie, ale w środku rozgrywa się fanatyczna kontrola i manipulacja.
Sekta „Niebo” zakończyła swoją działalność po wielu latach aktywności, choć trudno wskazać jedną precyzyjną datę początku i końca, ale dramat jej członków trwał długo po jej rozpadzie. - Osoby zaangażowane w funkcjonowanie ruchu relacjonowały, że proces powrotu do równowagi psychicznej, odbudowy relacji społecznych oraz odzyskiwania poczucia autonomii trwał latami i wymagał specjalistycznego wsparcia - dodaje dr Bukowska.
Czy sekty w Polsce nadal istnieją i czym różnią się od tych z lat 90.?
Wielu z nas wyobraża sobie sektę jako zamkniętą wspólnotę religijną, funkcjonującą na uboczu społeczeństwa z charyzmatycznym guru w białych szatach, uzdrawiającym dotykiem i wygłaszającym prawdy objawione swoim wyznawcom. - To bardzo uproszczony obraz, nieprzystający do współczesnych form tego zjawiska - podkreśla dr Bukowska.

mat. prasowe
- Owszem, mogą pojawić się elementy duchowości czy odniesienia do różnych tradycji religijnych, jednak współcześnie istotną rolę odgrywa także szeroki obszar zjawisk określanych mianem paramedycyny, uzdrawiania alternatywnego, parapsychologii czy rozmaitych metod o charakterze pseudonaukowym. Grupy te często łączą wątki religijne z narracjami rozwoju osobistego, terapiami alternatywnymi oraz warsztatami duchowymi, tworząc hybrydowe formy oddziaływania na uczestników - tłumaczy.
W latach 90. sekty kojarzono przede wszystkim z grupami funkcjonującymi w jakimś konkretnym miejscu (np. miasto czy wieś). - Współcześnie ten model uległ istotnej zmianie. Nowe formy takich środowisk coraz częściej pojawiają się w przestrzeni internetowej, w ramach społeczności online - mówi dr Bukowska. Zasięg ich aktywności i dostępności potencjalnych członków jest znacznie większy.
Jak dziś wygląda współczesny „guru”?

mat. prasowe
- Nowoczesny guru to często dobrze ubrany, wykształcony profesjonalista w garniturze, prowadzący różne modne a zarazem kontrowersyjne kursy, warsztaty, spotkania online, nagrywający podcasty, prowadzący bloga. - Wygląda na profesjonalistę w swoim obszarze, działa w sieci, nie odwołuje się do religii, a mimo to stopniowo wciąga uczestników w destrukcyjny system - ostrzega dr Bukowska. - Zaczyna się powoli, krok po kroku, i dopiero po czasie ujawnia się zależność emocjonalna i społeczna członka od lidera i pozostałych członków grupy zafascynowanych jego postacią.
Te współczesne grupy mogą być szczególnie niebezpieczne, ponieważ funkcjonują w sposób niemal niewidoczny i są dostępne z każdego miejsca, w którym mamy dostęp do Internetu - z domu, pracy czy uczelni. Obecne są we wspomnianych wcześniej ofertach szkoleń, warsztatów i różnego rodzaju społecznościach. Jak podkreśla dr Bukowska, bez świadomości mechanizmów wpływu łatwo wpaść w taką pułapkę. - Nie dotyczy to osób marginalnych czy „oderwanych od rzeczywistości”, lecz zwykłych ludzi przeżywających kryzys, poszukujących sensu, wsparcia i poczucia przynależności - tłumaczy.
Problem nie leży w słowie „sekta”

mat. prasowe
Często wydaje się, że w Polsce sekt już nie ma - i częściowo wynika to z samego języka. „Sekta” funkcjonuje w potocznej, medialnej świadomości, ale nie jest terminem prawnym, a w naukach społecznych m.in. z powodu niedoprecyzowania i pejoratywnego nacechowania bywa zastępowana określeniami takimi jak „nowy ruch religijny” czy „kontrowersyjna wspólnota lub grupa”.
- Sam problem nie leży w etykiecie „sekta” - tłumaczy dr Bukowska. - Ważne są mechanizmy, które w danej grupie się pojawiają: manipulacja, destrukcyjny wpływ społeczny, uzależnienie od lidera, różne formy przemocy oraz inne zagrożenia dla jednostki i jej otoczenia. Często w obszarze zdrowia a nawet życia. Te mechanizmy działają niezależnie od nazwy - wyjaśnia.
Ile jest dziś sekt w Polsce? - „Działają cicho, trudno je policzyć”
- Często słyszy się, że w Polsce działa około 300 sekt - mówi dr Agnieszka Bukowska. - To stwierdzenie jest jednak mocno mylące. Tak naprawdę nie da się ich policzyć. Wiele grup funkcjonuje cicho, bez rozgłosu, często w sieci lub w formie małych wspólnot, które trudno dostrzec z zewnątrz. Nie możemy też jasno rozdzielić, co działa „jawnie”, a co „w ukryciu” - te pojęcia w kontekście sekt praktycznie nie istnieją. Internet dodatkowo komplikuje sprawę: dziś każdy może założyć stronę, bloga czy kanał, proponować swoje nauki i znaleźć osoby, które w nie uwierzą - tłumaczy ekspertka.
- Media rzadko o zjawisku mówią - podkreśla dodatkowy aspekt dr Bukowska. - A szkoda. Dopiero w momencie gdy dochodzi do ujawnienia wieloletnich nadużyć i oszustw czy innych dramatycznych konsekwencji, problem staje się widoczny dla otoczenia.
„Poza Niebem nie ma życia” - jak sekty przejmują kontrolę

mat. prasowe
- Przynależność do sekty zmienia całe życie - mówi dr Bukowska. - Człowiek wchodzi do grupy, szukając odpowiedzi na swoje pytania i zaspokojenia potrzeb, których nie może wypełnić w codziennym życiu. Powoli zaczynają działać mechanizmy uzależniające od lidera i elity grupy, od reszty członków. Najpierw izolacja od rodziny i przyjaciół, później czasami porzucenie pracy czy szkoły. Grupa staje się całym światem, a to, co mówi lider, jest niepodważalne.
Członkowie starają się dopasować do zasad grupy, nawet jeśli mają wątpliwości, bo ryzyko wykluczenia czy alienacji jest ogromne. - Dla wielu to jedyna „rodzina”, bo kontakt z bliskimi został zerwany - podkreśla dr Bukowska. - Lider sprawuje niemal totalną kontrolę: decyduje o pracy, studiach, związkach, a czasem nawet o tym, kto może mieć dzieci. Psychiczna, a często i fizyczna presja w grupie jest ogromna.

mat. prasowe
Trudno się uwolnić nie tylko dlatego, że mechanizmy uzależnienia działają stopniowo. - Lęk przed samotnością, zerwane więzy rodzinne i brak własnych środków utrzymania sprawiają, że wyjście z grupy staje się prawdziwym dramatem - mówi dr Bukowska. - W Polsce działa wiele takich grup, często latami, cicho, niezauważalnie. Dopiero tragiczne wydarzenia, ujawniają ich istnienie.
Współcześnie zagrożenie w wielu obszarach tego zjawiska przeniosło się do Internetu. - Każdy może założyć stronę, bloga czy kanał, przedstawiając się jako mentor, nauczyciel czy uzdrowiciel - tłumaczy dr Bukowska. - Łatwo wciągnąć osoby poszukujące sensu życia, które nie zdają sobie sprawy, że oddają kontrolę nad własnym życiem.
Internet, media społecznościowe, TikTok dają tym liderom i grupom ogromny zasięg. To cyfrowe „Niebo” może być równie groźne, co izolowane wspólnoty z lat 90.
Sekta jest jak uzależnienie
Funkcjonowanie w sekcie bywa porównywane do mechanizmu uzależnienia. - Proces ten rzadko zaczyna się gwałtownie. Przeciwnie, rozwija się stopniowo, poprzez obietnicę wsparcia, sensu i poprawy jakości życia. Z czasem jednak rośnie potrzeba coraz silniejszego zaangażowania, podporządkowania się zasadom grupy i jej liderowi. Krytyczne myślenie ulega osłabieniu, a zerwanie relacji staje się coraz trudniejsze, mimo narastających strat emocjonalnych, społecznych czy finansowych - opisuje dr Bukowska.
Podobnie jak w przypadku uzależnień, odejściu z takiej rzeczywistości często towarzyszą lęk, poczucie pustki i dezorientacji. Proces wychodzenia z sekty i odbudowy autonomii bywa długotrwały i wymaga czasu, wsparcia oraz ponownego uczenia się podejmowania samodzielnych decyzji.

mat. prasowe
- Kiedy człowiek opuszcza grupę, często nie ma dokąd wrócić - tłumaczy dr Bukowska. - Wszystkie więzy są zerwane: kontakty z rodziną, przyjaciółmi, pracą. Osoba wychodząca zostaje sama. Często bez wsparcia emocjonalnego. Ma problem z funkcjonowaniem w społeczeństwie. To jest jak w przypadku alkoholika czy byłego więźnia - nawet jeśli wyjdzie z jednej sytuacji, nieumiejętność funkcjonowania w normalnym świecie sprawia, że łatwo wpada w kolejną toksyczną grupę - wymienia ekspertka.
Jeżeli ktoś bliski wchodzi do takiej grupy cierpi nie tylko jednostka, ale cała rodzina. Podobnie jak w przypadku uzależnień, współzależność tworzy ogromne obciążenie emocjonalne i destabilizuje życie rodzinne.
Jak nie dać się wciągnąć w sektę? - sygnały ostrzegawcze i obrona przed manipulacją
Pierwsze sygnały ostrzegawcze są subtelne: zaburzona komunikacja, izolacja od rodziny i przyjaciół, nowe pojęcia i nowomowa, przekonanie, że tylko lider i grupa zna prawdę. - Ludzie nie zdają sobie sprawy, że zaczynają podporządkowywać się zasadom, które nie służą ich dobru, bo presja ze strony innych członków jest ogromna - mówi dr Bukowska. - W tej sytuacji każdy sprzeciw może skutkować wykluczeniem lub odrzuceniem, a to rodzi poczucie winy i lęk.

mat. prasowe
Jak się chronić? - Kluczem jest edukacja i wiedza , świadomość mechanizmów manipulacji i uważność na zmiany w zachowaniu bliskich - podkreśla ekspertka. - Zwracajmy uwagę na dziwne zachowania, irracjonalne treści, fanatyczne przekonywanie do nowego światopoglądu, ścisłe hierarchie i kontrolę życia codziennego. Niepokój powinny wzbudzać sytuacje, w których ktoś wywiera presję, przekracza granice, ingeruje w decyzje osobiste lub stopniowo izoluje od rodziny i znajomych.
- W Internecie zachowujmy czujność wobec ofert, które obiecują szybkie i proste rozwiązania złożonych problemów życiowych oraz budują poczucie wyjątkowości i wyłącznego dostępu do „prawdy”. Jeżeli podejrzewamy, że bliska nam osoba uwikłała się w taka relację- nie krytykujmy jej, nie osądzajmy, podtrzymujmy więzi i nie zrywajmy ich - podpowiada dr Bukowska. - Zadawanie pytań o lidera, jego kwalifikacje, wykształcenie i metody - bez oskarżeń - często sprawia, że członkowie sami zaczynają kwestionować narzucone reguły.
W razie wątpliwości warto szukać wsparcia u specjalistów, pamiętając, że w podobne mechanizmy mogą wpaść zwykli ludzie, zwłaszcza w momentach kryzysu i osłabienia.
Dlaczego warto rozmawiać o serialu „Niebo - rok w piekle”?
Serial przypomina, że podobne historie nie należą ani do zamkniętej przeszłości, ani do świata egzotycznych, „oderwanych od rzeczywistości” wspólnot. Jak podkreśla dr Bukowska, to opowieść o dramacie zwykłych ludzi, takich jak my, którzy w pewnym momencie życia, często w chwili słabości lub zagubienia, trafiają w sidła systemu narzuconych wartości i bezwzględnej kontroli.
- Konsekwencje rozlewają się szeroko: dotykają rodzin, przyjaciół, dzieci i partnerów, niszcząc relacje, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa - ostrzega dr Bukowska. To piekło nie dzieje się gdzieś daleko, a rozgrywa się w domach, między najbliższymi, często po cichu i bez świadków.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

1 dzień temu
2







English (US) ·
Polish (PL) ·