Transport konny do Morskiego Oka pojedzie dłuższą trasą. Powodem jest brak busów, ale nawet gdyby były uznano, że jest to zbyt niebezpieczne. Przedstawicielka Fundacja Viva! oceniła, że to „absurdalne”. Anna Plaszczyk nie ukrywała „zbulwersowania”. Jej zdaniem „ogon macha psem”.
Na początku 2026 r. trasa do Morskiego Oka, którą poruszają się konne zaprzęgi z turystami, miała zostać skrócona z około siedmiu kilometrów do 2,5 kilometra. Po punkcie końcowym w Wodogrzmotach Mickiewicza w dalszą trasę do Włosienicy miały wyruszać elektryczne busy. TVN24 podaje, że rewolucji jednak nie będzie, bo park w dalszym ciągu nie otrzymał obiecanych elektrycznych busów.
Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski tłumaczył, że „Tatrzański Park Narodowy nie może jednostronnie skrócić trasy zaprzęgów konnych jeśli nie zostaną zrealizowane wszystkie elementy porozumienia z lutego 2025 r”.. Busy, nawet gdyby były, przez najbliższe miesiące nie wyjechałyby na trasę, bo wstrzymano je z uwagi na zimowe warunki. Chodzi o to, aby nie doprowadzić na tej dość stromej trasy do wypadku.
Busy nad Morskie Oko dopiero na wiosnę?
Busy najprawdopodobniej znowu mają być wykorzystywane wiosną. Mają je obsługiwać fiakrzy. Na początku stycznia 2026 roku ma mieć miejsce spotkanie grupy roboczej, podczas której mają zostać określone precyzyjne terminy zmian, jeśli chodzi o organizację transportu do Morskiego Oka. Zmiana ws. długości trasy ma zostać ujęta w nowym regulaminie, który według szefa TPN ma zacząć obowiązywać od 1 lutego.
– Zostajemy na trasie. Jak pokazał ostatni sezon wakacyjny, turyści chcą i bardzo chętnie korzystają z usług fiakrów – powiedział prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Andrzej Mąka. Fiakrzy mieli na początku grudnia zaprezentować władzom parku narodowego prototyp nowego, lżejszego wozu konnego, ale tego nie rozbili. Termin został ostatecznie przedłużony do końca stycznia.
Transport konny do Morskiego Oka pojedzie dłuższą trasą. „Absurdalna teza, której nie rozumiem”
– Dla busów ta trasa jest zbyt niebezpieczna, a dla koni bezpieczna? To absurdalna teza, której nie rozumiem. Już jakiś czas temu wynaleziono łańcuchy na koła i samochody poruszają się dzięki nim po górskich, ośnieżonych drogach. To nie stanowi problemu nigdzie na świecie poza trasą do Morskiego Oka – komentowała sprawę Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!.
Jej zdaniem to fiakrzy podjęli decyzję, by nie dotrzymywać terminu i „w tej sytuacji ogon macha psem”. – TPN udaje, że wszystko jest w porządku, bo poddaje się presji prywatnych przedsiębiorców, którzy w sposób nieetyczny zarabiają na cierpieniu koni. Tatrzański Park Narodowy nie jest obiektywnym urzędem, stojącym z boku, tylko wyrazicielem woli fiakrów. To bulwersujące – podsumowała Plaszczyk.
Czytaj też:
Szaleństwo na Morskim Oku. To nagranie rozpaliło internetCzytaj też:
Chwile grozy w Tatrach. Niedźwiedź zatrzymał dorożkę z turystami







English (US) ·
Polish (PL) ·