Nagłe spięcie o. Rydzyka po wyjściu z prokuratury. W ruch poszedł bukiet kwiatów

1 miesiąc temu 17

Data utworzenia: 10 grudnia 2025, 17:44.

W środę o godz. 13.00 o. Tadeusz Rydzyk, założyciel Radia Maryja, pojawił się w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie, gdzie został wezwany w charakterze świadka w głośnym śledztwie dotyczącym finansowania Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II. Przesłuchanie trwało nieco ponad 2,5 godz. Zakonnik wyszedł spokojny i dopiero na widok wycelowanej w niego kamery puściły mu nerwy. Chwycił bukiet kwiatów i zaczął nic atakować kamerzystę.

Wychodził spokojnie z prokuratury. Reakcja o. Rydzyka na kamerę zaskoczyła wszystkich. Foto: - / LASKAR-MEDIA

W środę przed prokuraturą już od samego rana gromadzili się zwolennicy duchownego. Zebrani odmawiali różaniec, trzymali krzyże, biało-czerwone flagi oraz różne transparenty. Było też mnóstwo przedstawicieli praktycznie wszystkich polskich mediów oraz dyskretnie pilnująca porządku policja.

Po przesłuchaniu w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie o. Tadeusz Rydzyk użył kwiatów przeciwko dziennikarzom

Redemptorysta z uśmiechem przywitał się ze swoimi zwolennikami, których była grubo ponad setka z całego województwa podkarpackiego. Z dziennikarzami rozmawiać nie chciał, rzucając, że rozmawia tylko z polskimi mediami. Potem zniknął za drzwiami prokuratury.

Śledztwo, w ramach którego o. Rydzyk został wezwany na przesłuchanie, dotyczy finansowania Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II. Prokuratura bada, czy były minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński przekroczył swoje uprawnienia, zawierając umowę z Fundacją "Lux Veritatis", kierowaną przez o. Rydzyka. W latach 2018–2023 na rzecz muzeum przyznano blisko 219 mln zł dotacji celowej. Śledczy podejrzewają, że mogło to działać na szkodę interesu publicznego.

Pierwotnie przesłuchanie o. Rydzyka miało odbyć się 8 grudnia, jednak tego dnia przypadała 34. rocznica powstania Radia Maryja. Po wniosku duchownego oraz — jak podkreślano — "presji opinii publicznej" termin zmieniono na 10 grudnia.

Po mniej więcej 2,5 godz. zakonnik wyszedł z prokuratury. Nie chciał zdradzić, o czym rozmawiał ze śledczymi.

— To było bardzo merytoryczna przesłuchanie — powiedział jedynie, obiecując że będzie się modlił o nawrócenie mediów.

Zaraz potem poszedł do czekających na niego przez cały czas zwolenników. Zamienił kilka słów, rozdał parę książek i dostał od ludzi kolejny bukiet. Chwilę później kwiaty niespodziewanie stały się jego orężem. Bo kiedy kamerzysta jeden z komercyjnych telewizji zaczął go filmować, oświetlając plan mocną lampą, o. Rydzyk mocno się zdenerwował.

— Nie jesteśmy na przesłuchaniu UB, żeby mi tak świecić — powiedział rozsierdzony i zaczął bukietem "okładać" kamerę. Zaraz potem do akcji wkroczyli sympatycy, szczelnie odgradzając różnymi tablicami dziennikarzy od zakonnika.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Wychodził spokojnie z prokuratury. Reakcja o. Rydzyka na kamerę zaskoczyła wszystkich.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Ojciec Tadeusz Rydzyk tuż po opuszczeniu prokuratury.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Ojciec Rydzyk był przesłuchiwany kilka godzin.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Krótkie spotkanie z mediami.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Ojciec Rydzyk spotkał się z grupą osób, które przyszły go wspierać. Nagle zdenerwował się na ostre światło kamery. Użył bukietu, którym pacną reflektor.

/7

- / LASKAR-MEDIA

Ojciec Rydzyk kilka razy zwracał uwagę: Proszę mi nie świecić

/7

LASKAR-MEDIA

Moment, w którym o. Rydzyk unosi bukiet, zasłaniając się przed światłem kamery.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło