Sławomir A. usłyszał zarzut zabójstwa. Jest podejrzany o śmiertelne postrzelenie 60-letniego mężczyzny podczas polowania. W grudniu A. opuścił areszt i wyszedł na wolność. Media poinformowały o szczegółach.
Fot. pexels.com / Kadir Akman
Myśliwy podejrzany o zabójstwo wyszedł z aresztu
W nocy z 16 na 17 sierpnia zeszłego roku w miejscowości Młyniska (woj. lubelskie) śmiertelnie postrzelono 60-latka. Śledczy ustalili, że mężczyznę postrzelił 40-letni myśliwy Sławomir A. Miało do tego dojść podczas polowania. Sławomir A. usłyszał zarzut zabójstwa, przyznał się do winy i trafił do aresztu, gdzie miał przebywać do 13 lutego. Jednak w grudniu wyszedł na wolność. Jak poinformował portal Wspólnota Lubartowska, prokurator potwierdził, że za podejrzanego wpłacono poręczenie majątkowe w wysokości miliona złotych.
Areszt zamieniono na dozór policji
Prawnicy wynajęci przez rodzinę Sławomira A. starali się, żeby areszt został zamieniony na jeden ze środków wolnościowych. Sąd Rejonowy w Lubartowie i Sąd Okręgowy w Lublinie nie wyraziły na to zgody, więc sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Ten 15 grudnia zdecydował, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeśli zostanie wpłacony milion złotych poręczenia. Ponieważ tak się stało, mężczyznę wypuszczono z aresztu i objęto dozorem policji. Musi zgłaszać się we właściwej jednostce trzy razy w tygodniu. Ma również zakaz opuszczania kraju i kontaktowania się ze świadkami, czyli dwoma innymi myśliwymi. Również mieli brać udział w polowaniu, podczas którego postrzelono 60-latka.
Zobacz wideo Zaatakował seniorkę w windzie i okradł kolejną na ulicy. 37-latek zatrzymany przez katowickich policjantów
Poręczenie miał wpłacić ojciec Sławomira A.
"Gazeta Wyborcza" ustaliła, że milionowe poręczenie wpłacił 17 grudnia ojciec podejrzanego, Henryk A. Przekazano, że mężczyzna jest potentatem lokalnej branży wędliniarskiej. Założył zakłady mięsne działające na terenie Lubelszczyzny.
Myśliwy twierdził, że postrzelił 60-latka, gdy celował do dzika
60-letni pan Andrzej został śmiertelnie postrzelony, gdy czekał przed furtką swojego domu na przyjazd dzieci. Sławomir A. tłumaczył, że przypadkowo postrzelił 60-latka, gdy celował do dzika. Twierdził, że zwierzęta niszczyły mu uprawę kukurydzy, więc polował, aby je spłoszyć. Mężczyzna nie wyjaśnił, dlaczego celował w kierunku domu pana Andrzeja, a nie ścierniska i lasu po przeciwnej stronie drogi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!






English (US) ·
Polish (PL) ·