Już wkrótce mieszkańcy jednego z dużych polskich miast znów będą mogli skorzystać z programu, który łączy ekologię z domowym budżetem. Zainteresowanie rośnie z roku na rok, a środki znikają szybciej, niż wielu się spodziewa. To inicjatywa, wokół której co edycję pojawia się wiele pytań i wątpliwości. Nie wszyscy wiedzą, jakie warunki trzeba spełnić i co faktycznie można sfinansować. Czy tym razem zasady okażą się równie korzystne?
- Deszczówka przestaje być problemem. Miasta stawiają na retencję
- Zainteresowanie rośnie, a środki są ograniczone. Liczy się czas
- Konkretne warunki programu „Mój Deszcz”. Kto, od kiedy i na jakich zasadach?
Deszczówka przestaje być problemem. Miasta stawiają na retencję
Zmiany klimatyczne coraz mocniej wpływają na codzienne funkcjonowanie miast. Intensywne opady, szybki odpływ wody do kanalizacji i przegrzewanie się zabudowanych terenów sprawiają, że retencja wód opadowych przestaje być jedynie ekologicznym hasłem, a staje się realną potrzebą.
Samorządy coraz częściej inwestują w rozwiązania, które pozwalają zatrzymać deszczówkę tam, gdzie spada. Dzięki temu ograniczane są podtopienia, zmniejsza się obciążenie kanalizacji, a lokalny mikroklimat ulega poprawie. Właśnie z tego powodu programy wspierające mieszkańców w budowie przydomowej infrastruktury retencyjnej cieszą się tak dużym zainteresowaniem.
Nie chodzi wyłącznie o ekologię. Zbieranie i ponowne wykorzystywanie deszczówki to również konkretne oszczędności w domowym budżecie, szczególnie w sezonie letnim. Nic dziwnego, że w miastach, które uruchomiły podobne inicjatywy, liczba wniosków z roku na rok rośnie.
Czy każdy mieszkaniec może z takiego wsparcia skorzystać i jakie warunki trzeba spełnić?
fot. ShutterstockZainteresowanie rośnie, a środki są ograniczone. Liczy się czas
Doświadczenia z poprzednich edycji miejskich programów pokazują jedno: kto zwleka ze złożeniem wniosku, często zostaje z niczym. Nabory prowadzone są zazwyczaj do wyczerpania puli środków, a kolejność zgłoszeń ma kluczowe znaczenie.
Samorządy zapowiadają uruchomienie kolejnych edycji z wyprzedzeniem, ale szczegóły — takie jak dokładne terminy, procedury czy wysokość dostępnych funduszy — publikowane są etapami. Dla mieszkańców oznacza to konieczność uważnego śledzenia komunikatów i wcześniejszego przygotowania dokumentów.
Warto też pamiętać, że nie każde rozwiązanie kwalifikuje się do dofinansowania. Programy tego typu mają jasno określony cel: realne ograniczenie odpływu wód opadowych z terenów zabudowanych. Projekty, które nie przynoszą mierzalnego efektu ekologicznego, nie są brane pod uwagę.
Jakie inwestycje faktycznie spełniają te kryteria i na jaką skalę wsparcia można liczyć? Odpowiedzi pojawiają się dopiero w szczegółowych wytycznych.
Konkretne warunki programu „Mój Deszcz”. Kto, od kiedy i na jakich zasadach?
Miasto Gliwice oficjalnie potwierdziło start kolejnej edycji programu „Mój Deszcz”. Jak czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie gliwice.eu, wnioski będzie można składać od 15 stycznia, a ich rozpatrywanie odbywać się będzie według kolejności wpływu — aż do wyczerpania dostępnych środków.
Najważniejsza informacja dla mieszkańców dotyczy wysokości wsparcia. Dotacja może pokryć do 85 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak nie więcej niż 4000 zł na jednego beneficjenta. To dokładnie te liczby, które sprawiają, że program cieszy się tak dużym zainteresowaniem.
Dofinansowanie można przeznaczyć m.in. na:
- zbiorniki na deszczówkę naziemne lub podziemne (do 10 m³),
- ogrody deszczowe w gruncie lub w pojemniku,
- instalacje rozsączające i studnie chłonne,
- nawierzchnie przepuszczalne,
- adaptację istniejących szczelnych zbiorników na cele retencyjne.
fot. ShutterstockMiasto podkreśla, że wsparciem objęte są wyłącznie przedsięwzięcia, które ograniczają odpływ wód opadowych z terenów zabudowanych i zapewniają realny efekt ekologiczny. Do kosztów kwalifikowanych zalicza się zakup i montaż urządzeń oraz niezbędnych materiałów, ale dotacja nie obejmuje m.in. dokumentacji projektowej, kosztów eksploatacji ani zakupu używanego sprzętu.
O wsparcie mogą ubiegać się:
- osoby fizyczne, które nie prowadzą działalności gospodarczej na nieruchomości objętej wnioskiem,
- wspólnoty mieszkaniowe,
- osoby prawne niedziałające w celu osiągnięcia zysku, w tym fundacje i stowarzyszenia — pod warunkiem posiadania tytułu prawnego do nieruchomości na terenie Gliwic.
W komunikacie zaznaczono również, że dotacja nie może być łączona z innymi środkami publicznymi przeznaczonymi na to samo zadanie, choć dopuszczalny jest wkład własny. W przypadku nieruchomości, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, możliwe jest ubieganie się o wsparcie tylko wtedy, gdy zajmuje ona nie więcej niż 50 proc. powierzchni — a koszty kwalifikowane są wówczas odpowiednio pomniejszane.
Program „Mój Deszcz” w Gliwicach to przykład wsparcia, które łączy ekologię, oszczędności i realne korzyści dla mieszkańców. Choć zasady są jasno określone, kluczowe pozostają czas i przygotowanie. Zainteresowanie jest duże, a pula środków ograniczona — dlatego osoby planujące inwestycje w retencję deszczówki powinny działać szybko i świadomie.





English (US) ·
Polish (PL) ·