MEN zwleka, uczniowie czekają. Spór o prawa w szkołach

4 dni temu 8

Zapowiadane przez MEN zmiany w szkołach miały wzmocnić głos uczniów i zagwarantować im realną ochronę. Zamiast tego projekt od miesięcy tkwi w rządowych szufladach.

W ostatnich tygodniach w debacie publicznej ponownie pojawił się temat zmian zapowiadanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Chodzi między innymi o większą swobodę w wyglądzie uczniów oraz wprowadzenie Rzeczników Praw Uczniowskich.

Dla organizacji młodzieżowych nie jest to jednak nowa sprawa. Jak podkreślają przedstawiciele inicjatywy „Akcja Uczniowska”, o te rozwiązania zabiegają wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi od kilku lat. Projekt ministerialny został zaprezentowany już latem, ale do tej pory nie przeszedł dalej w procesie legislacyjnym.

Zdaniem uczniów dobrze, że temat wraca do publicznej dyskusji, bo może to przyspieszyć prace nad projektem, który od miesięcy leży w Stałym Komitecie Rady Ministrów.

Obietnice bez realizacji

W styczniu ubiegłego roku ministra edukacji Barbara Nowacka zapowiadała w rozmowie z PAP, że projekt w ciągu miesiąca trafi do dalszych prac. Tak się jednak nie stało.

Jak podaje „Akcja Uczniowska”, nie spełniły się także zapowiedzi, że od 1 września 2025 roku w każdej szkole będzie działał obowiązkowy RPU. Według organizacji uczniowskich opóźnienia i brak jasnych decyzji stały się normą w MEN.

Uczniowie zwracają uwagę, że to zbyt długi czas oczekiwania na zmiany, które w nowoczesnym państwie powinny być standardem. Przypominają również, że prawa dziecka są zapisane w art. 72 Konstytucji RP i powinny być realnie chronione także w szkołach.

Poprawki są, ale kluczowe sprawy odłożone

Na początku listopada MEN wprowadziło poprawki do projektu po analizie blisko 700 uwag zgłoszonych między innymi przez organizacje działające na rzecz uczniów. Zmiany dotyczą między innymi jasnego określenia praw i obowiązków uczniów, powiązania funkcji szkolnego rzecznika z opiekunem samorządu uczniowskiego oraz uzgadniania działań wychowawczych z rodzicami uczniów niepełnoletnich.

Przedstawiciele „Akcji Uczniowskiej” w wiadomości przesłanej do redakcji Wprost.pl podkreślają, że te poprawki są efektem ich zaangażowania i pokazują, że głos młodych ma znaczenie.

Jednocześnie krytykują decyzję o przesunięciu w czasie innych ważnych rozwiązań, takich jak obowiązkowe rady szkół i placówek, które mają zostać wprowadzone dopiero od 1 września 2028 roku. Ich zdaniem to odkładanie problemów na później, a nie realna reforma.

Młodzież kontra nauczyciele

Uczniowie podkreślają, że choć w wielu sprawach współpracują z nauczycielami i wspólnie chcą poprawy sytuacji w szkołach, różnią się w podejściu do praw uczniowskich. Młodzież chce większej ochrony i możliwości decydowania o sprawach, które jej dotyczą, przy jednoczesnym zachowaniu obowiązków. Nauczyciele obawiają się natomiast nadmiernej kontroli i formalnych regulacji.

Zdaniem organizacji uczniowskich brakuje też realnego dialogu ze strony MEN. Choć projekt nie rozwiązuje wszystkich problemów – nadal nie przewiduje między innymi silniejszych mechanizmów ochrony przed dyskryminacją czy przemocą psychiczną – jest krokiem w dobrą stronę i powinien jak najszybciej trafić do Sejmu.

Uczniowie zwracają również uwagę na ryzyko kolejnego weta ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, przypominając wcześniejsze doświadczenia, między innymi w sprawie reformy „Reforma26. Kompas Jutra”. Dlatego apelują o rozmowy z otoczeniem prezydenta, aby nie dopuścić do kolejnego zablokowania zmian.

Czytaj też:
To byłaby rewolucja w polskich szkołach. MEN szykuje zmianę?
Czytaj też:
MEN o „chaotycznej sytuacji w skali całej Polski”. Teraz mają być „jasne zasady”

Źródło: Materiały prasowe / Akcja Uczniowska

Przeczytaj źródło