Marcelina Leszczak przerwała milczenie. "Odkryłam prawdę"

4 tygodni temu 19

Końcówka roku bywa czasem refleksji, który potrafi wydobyć na powierzchnię emocje skrywane przez cały rok. Dla osób, które niedawno doświadczyły życiowego przełomu, grudzień często staje się szczególnie wymagający. Właśnie w takim momencie znalazła się Marcela Leszczak, która po rozstaniu z Michałem Koterskim po raz pierwszy mierzy się z nadchodzącymi świętami w zupełnie nowej rzeczywistości.

Związek pełen emocji i ostateczna decyzja o rozstaniu

Historia relacji Marceli Leszczak i Michała Koterskiego przez lata była szeroko komentowana w mediach. Ich związek należał do tych intensywnych — pełnych wzlotów, kryzysów, rozstań i powrotów. Para wielokrotnie próbowała ułożyć sobie życie na nowo, dając swojej relacji kolejne szanse. Gdy w styczniu 2024 roku potajemnie wzięli ślub, wielu odbierało ten krok jako symbol stabilizacji i nowego początku.

Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała te nadzieje. Zaledwie kilkanaście miesięcy później okazało się, że małżeństwo nie przetrwało próby czasu. We wrześniu 2025 roku Marcela Leszczak potwierdziła, że złożyła pozew o rozwód, zamykając tym samym ważny, choć burzliwy etap swojego życia. W rozmowach z mediami podkreślała, że była to decyzja przemyślana, wynikająca z długiego procesu i wielu rozmów.

Jak sama przyznawała, różnice w spojrzeniu na codzienność i kluczowe kwestie życiowe z czasem stały się zbyt wyraźne. Rozstanie nie było impulsywne — raczej stanowiło konsekwencję długotrwałych prób ratowania relacji. Leszczak nie ukrywała, że ostatni rok był dla niej wyjątkowo trudny emocjonalnie, pełen napięć i niepewności. Jednocześnie podkreślała, że z perspektywy czasu zaczęła postrzegać rozpad związku nie jako osobistą porażkę, lecz jako naturalne zakończenie etapu, który po prostu dobiegł końca.

Marcelina Leszczak przerwała milczenie. "Odkryłam prawdę"Michał Koterski Marcela Leszczak, fot. KAPiF

Syn w centrum wszystkiego – fundament nowej codzienności

Najważniejszym punktem odniesienia zarówno dla Marceli Leszczak, jak i Michała Koterskiego pozostaje ich syn, Fryderyk. To właśnie on od początku był spoiwem ich relacji i nadal pozostaje najistotniejszą osobą w życiu obojga rodziców. Leszczak wielokrotnie podkreślała, że mimo trudnych emocji związanych z rozstaniem, jej priorytetem jest zapewnienie dziecku stabilności, spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają przygotowania do świąt. Leszczak opublikowała nagranie, na którym wspólnie z Fryderykiem ubiera choinkę. To proste, domowe ujęcie stało się symbolicznym obrazem nowej rzeczywistości — świata, w którym nie ma już pełnej rodziny w dotychczasowym kształcie, ale nadal jest miłość, ciepło i wspólne rytuały.

Do nagrania dołączyła refleksyjny podpis, w którym przyznała, że dopiero z perspektywy dorosłości uświadomiła sobie, jak ogromną rolę w tworzeniu świątecznej atmosfery odgrywała jej mama. To ona była cichą bohaterką świąt, dbającą o detale, tradycję i poczucie magii. Dziś Marcela sama znajduje się w tej roli — jako osoba, która bierze na siebie odpowiedzialność za stworzenie synowi bezpiecznej i pełnej ciepła przestrzeni, mimo życiowych zmian.

Gorzka refleksja Marceli Leszczak po złożeniu pozwu o rozwód

Zaledwie kilkanaście dni po złożeniu pozwu rozwodowego Marcela Leszczak podzieliła się w mediach społecznościowych refleksją, która poruszyła jej obserwatorów. Na opublikowanym nagraniu, przedstawiającym ją podczas ubierania choinki z synem Fryderykiem, celebrytka zamieściła krótki, lecz wyjątkowo wymowny cytat:

„Kiedy dorosłam, odkryłam prawdę: to mama była tą osobą, która tworzyła święta”- wspominała na swoim instagramie

Te słowa, choć pozornie proste, niosą ze sobą dużą dawkę emocji i goryczy. Leszczak wprost przyznaje, że dopiero teraz – jako dorosła kobieta, stojąca w obliczu rozpadu małżeństwa – w pełni uświadomiła sobie, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na barkach osoby, która dba o rodzinne rytuały i atmosferę świąt. W jej przypadku to właśnie ona przejęła rolę tej, która „tworzy święta”, mimo osobistego bólu i życiowych zmian.

W obszerniejszym opisie do nagrania Leszczak otwarcie przyznała, że proces oswajania nowej codzienności nie jest łatwy i wymaga czasu. Zaznaczyła jednak, że obecność syna sprawia, iż nawet w momentach zwątpienia potrafi odnaleźć sens i motywację. Tegoroczne święta będą inne niż wszystkie poprzednie, ale — jak podkreśla — nie oznacza to, że stracą swoją wartość.

Dla Marceli Leszczak Boże Narodzenie w nowym układzie rodzinnym staje się symbolem zmiany, ale też dowodem na to, że świąteczna magia nie wynika wyłącznie z idealnych okoliczności. To przede wszystkim kwestia intencji, miłości i troski o drugiego człowieka. W jej słowach wybrzmiewa świadomość, że choć pewne etapy życia dobiegają końca, inne — równie ważne — dopiero się rozpoczynają.

Istotnym elementem tej historii jest również sposób, w jaki Marcela Leszczak i Michał Koterski podeszli do rozwodu. Oboje od początku deklarowali, że nie chcą publicznych konfliktów ani wzajemnych oskarżeń. Koterski wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że rozwód jest trudnym doświadczeniem przede wszystkim dla dziecka, dlatego odpowiedzialnością dorosłych jest zadbanie o jego emocje.

Jeszcze przed formalnym złożeniem pozwu para ustaliła wszystkie kwestie związane z opieką nad Fryderykiem oraz sprawami majątkowymi. Dzięki temu proces rozwodowy ma szansę zakończyć się szybko i bez eskalacji napięć. Leszczak z uznaniem wypowiadała się o postawie byłego męża, zaznaczając, że ich relacja opiera się dziś na wzajemnym szacunku i współpracy.

Dotyczy to również organizacji świąt — Fryderyk spędzi je zarówno z mamą, jak i z tatą, zgodnie z ustalonym planem. Dla obojga rodziców kluczowe jest, aby chłopiec czuł, że mimo zmian nadal ma pełną rodzinę, choć funkcjonującą w nowym układzie.

Pierwsze święta po rozstaniu z pewnością nie należą do łatwych, co Marcela Leszczak przyznaje bez upiększeń. Jednocześnie pokazuje, że w tej nowej rzeczywistości to właśnie macierzyństwo stało się jej największą siłą. Tworząc świąteczną atmosferę dla Fryderyka, odnajduje sens, spokój i powód, by patrzeć w przyszłość z nadzieją — bo, jak sama podkreśla, doskonale wie, dla kogo to wszystko robi.

Marcelina Leszczak przerwała milczenie. "Odkryłam prawdę"święta, fot. KAPiF
Przeczytaj źródło