Manipulant

1 miesiąc temu 24

„Nie wpuszczaj go” to książka, która mnie doprowadzała do białej gorączki. Kiedy czytałam o tajemniczym mężczyźnie, mężu i kochanku idealnym musiałam zaciskać zęby. Nie mogłam uwierzyć w naiwność kobiet. Owszem jestem w stanie pojąć, że w pierwszych chwilach mógł zadziałać na stęsknione serca wielki urok osobisty, wdzięk i elokwencja, ale w dłuższej perspektywie wydaje mi się niemożliwym, by nie zauważyć zakłamania i nie obalić słów, które w dobie rozwiniętej cyfryzacji bardzo łatwo zweryfikować. Tak więc główną postać męską autorka wykreowała na medal, bo już dawno książkowa postać nie wzbudziła we mnie tylu negatywnych emocji.

„Nie wpuszczaj go” czytało się bardzo dobrze, jednak nie nazwałabym tej książki thrillerem. Dla mnie to była bardzo dobra obyczajówka miejscami trzymająca w napięciu, dająca do myślenia. Akcja zaczęła się rozwijać dopiero w drugiej połowie książki, a że liczy sobie ponad 400 stron, to dało się czekać. Było warto. Bardzo spodobało mi się zakończenie.

Szokujące było uświadomienie sobie, że niektórzy ludzie są tak spragnieni miłości, bliskości, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, że tracą instynkt pozwalający wyczuć, że ktoś nie ma względem nich dobrych intencji. Wszyscy dookoła widzą, że coś nie do końca gra, ale ta osoba omotana, zmanipulowana, oślepiona uczuciem nie zauważa i nie chce zauważyć znaków ostrzegawczych, a potem jest już o wiele, wiele za późno…

Lisa Jewell fabułę osnuła wokół autentycznych zdarzeń pokazanych w filmach i podcastach o manipulantach. Dzięki temu lektura wzbudzała cały wachlarz emocji, nie miało się wrażenia odrealnienia historii, miejscami szokowała, a świadomość, że komuś przytrafiło się to naprawdę, wywoływała ciarki niepokoju i niedowierzania.

Książka jest ostrzeżeniem. Nie każdy zasługuje, by przepuścić go przez próg własnego domu, nie przed każdym można otwierać drzwi do własnego serca. 

Anna Szulist

Przeczytaj źródło