Zanim złoty pociąg stał się medialnym fenomenem, istniała historia, którą państwo polskie potraktowało całkowicie serio. – Również polskie władze, najwięksi politycy dali się zaprosić do wielkiego stołu, na który wjechał złoty pociąg – opowiada Joanna Lamparska, dziennikarka i badaczka Dolnego Śląska.
Zgodnie z relacją Joanny Lamparskiej, w 1949 roku do Ministerstwa Kultury i Sztuki trafił alarmujący list od pracownika zarządu miasta. Autor powoływał się na relację profesora Stefana Górki — pierwszego polskiego dyrektora Muzeum Miejskiego w Jeleniej Górze, naukowca związanego wcześniej z Akademią Górniczą w Krakowie.
– Żeby była jasność, profesor Górka to nie jest żaden fantasta – zaznacza Lamparska w swoim filmie „Czym był pierwszy złoty pociąg i dlaczego polskie władze traktowały go śmiertelnie poważnie?” opublikowanym na Youtubie. – To 75-letni Lwowiak, człowiek z ogromnym doświadczeniem, który bardzo chce tę historię zweryfikować – opisuje dziennikarka.
Jak opowiada dalej, profesor Górka rozmawiał wówczas z Niemcem, który od 1942 roku przebywał na Dolnym Śląsku. Informator miał znać sprawę od innych Niemców. – W liście wyraźnie zaznaczono, że informacja pochodzi od Niemców, ale komunistów – podkreśla Lamparska.
W liście można było przeczytać, że pod koniec wojny do Jeleniej Góry wjechał pociąg złożony z 28 wagonów, konwojowany przez SS. Skład został przetoczony do Piechowic. Tam więźniowie przeładowali skrzynie na ciężarówki, które pojechały do lasu, a robotnicy mieli zostać rozstrzelani.
– Zdaniem Niemców, z którymi rozmawiał profesor Górka, w tych skrzyniach miały być dobra, obrazy, dzieła sztuki pochodzące z Polski, przede wszystkim z Krakowa – mówi Lamparska.
Wiarygodny informator, ale brak odpowiedzi
Jak opowiada dalej dziennikarka, profesor Górka nie poprzestał na jednej rozmowie. Sprowadził informatora do starosty powiatowego, gdzie Niemiec ponownie złożył zeznania. – Profesor notuje, że jest to człowiek zrównoważony, wstrzemięźliwy, spokojny i że ma bardzo dobrą opinię – relacjonuje Lamparska.
W piśmie do ministerstwa padły konkretne pytania: czy pod koniec 1944 lub na początku 1945 roku z Krakowa wywieziono około tysiąca skrzyń; czy mogły pochodzić z pałaców w Krzeszowicach lub Wolicy; czy należy rozpocząć poszukiwania i kto ma je sfinansować.
– Profesor pytał o najważniejsze: kto za to wszystko ma zapłacić – zaznacza Lamparska i dodaje, że odpowiedź nigdy nie nadeszła. Profesor Górka umarł w 1951 roku. – Sprawa jakby zniknęła z dokumentacji – mówi dziennikarka.
Jednym z najbardziej niepokojących elementów jej relacji jest informacja o rozstrzelaniu polskich robotników. – My nie mamy kompletnie żadnych źródeł, żadnych dokumentów, żeby Niemcy w ten sposób zachowywali się po ukryciu jakiejś rzeczy – podkreśla Joanna Lamparska.
W latach 90. sprawa wraca
Do tematu powrócono w 1994 roku, kiedy prywatny przedsiębiorca Władysław Podsibirski przedstawił swoje ustalenia ministrowi ochrony środowiska Stanisławowi Żelichowskiemu. Jak relacjonuje Lamparska, minister poinformował ją później, że sprawą zainteresował się również Józef Oleksy.
Podsibirski dysponował bowiem mapami opracowanymi na podstawie niemieckich planów oraz relacji informatorów. Mapy te były schematyczne, ale trafiły do obiegu publicznego i mediów. Sprawa została potraktowana poważnie – rozpoczęto badania, w których uczestniczył między innymi Urząd Ochrony Państwa.
Z czasem w działaniach zaczęły pojawiać się elementy pozanaukowe, w tym udział radiestetów i jasnowidzów. – To już była historia, która coraz bardziej przypominała film fabularny – ocenia Lamparska.
Po wycofaniu się instytucji państwowych poszukiwania kontynuowano dzięki prywatnym sponsorom. Prace prowadzono w rejonie Piechowic, angażując ciężki sprzęt i znaczące środki finansowe.
Dziś wiadomo, że z Wrocławia pod koniec wojny nie mógł wyjechać żaden „złoty pociąg”. Ale legenda trwa. – Kolejne pokolenia szukają poniemieckich skarbów, szukają tajemnic. Do dzisiaj dzwonią do mnie osoby, których byście o to w ogóle nie podejrzewali. To są politycy, znani naukowcy, którzy mówią: pani Joanno, a może jednak spróbujemy? Bo legenda jest ciągle żywa – kończy dziennikarka.
Czytaj też:
Złoty pociąg odnaleziony? Ekspert przekazał sensacyjne wieściCzytaj też:
„Odpalił” nową akcję Złoty Pociąg 2025. „Można powiedzieć, że podłożyłem głowę pod topór”
Źródło: Youtube/HiHistory! Joanna Lamparska






English (US) ·
Polish (PL) ·