Postacią pierwszoplanową jest tu Janek, nieco ponad trzydziestoletni mężczyzna po przejściach, który próbuje zapanować nad swoim biznesem. Restauracja, którą prowadzi, nie przynosi żadnych dochodów, choć właściciel próbował już niemal wszystkiego. Zmieniał nazwy lokalu, menu, ograniczył też liczbę pracowników, przez co sam staje za kuchenną ladą i próbuje uraczyć gości domowym, niewyszukanym jedzeniem. Od dłuższego czasu bohater nie czuje żadnej motywacji, a jego codzienne odczucia to mieszanka znużenia, złości, a nawet wstydu. Co innego może bowiem czuć osoba, która traci finansowy grunt pod nogami ? No i jakie błędy popełnia Janek, że nikt nie chce tu przychodzić? Za drogo? Niesmacznie? Sami to oceńcie, choć rozczarowanie postaci jest tu wyraźnie wyczuwalne- nie tylko fizyczne, ale też to dotyczące skrywanych myśli na dnie duszy. Wszak kłopoty Janka nie dotyczą tylko sfery zawodowej…
„Zanim odlecą anioły” to książka, w której emocje grają najważniejszą rolę. Nie mam tu na myśli wyłącznie świątecznej atmosfery, która jest tu jedynie tłem do dużo istotniejszych zdarzeń. Natasza Socha przekonuje nas, że w życiu człowieka wszystko może przybrać inne barwy dosłownie w jedną chwilę. Co się bowiem wydarzy, gdy do lokalu Janka zawita 5 starszych kobiet? Każda z nich to mistrzyni w innym dziale kulinarnym, przez co menu restauracji nie byłoby powtarzalne. Należy sobie też zadać niemal sakramentalne pytanie- dlaczego kobiety tak ochoczo przyszły Jankowi na pomoc, choć w ogóle go nie znają? Czy jest to zwykła bezinteresowność, a może kryje się za tą sprawą drugie dno? Jestem przekonana, że wielu czytelników po lekturze nabierze zdroworozsądkowego dystansu i zupełnie innego spojrzenia na wiele spraw społecznych. Rozdziały książki bez wątpienia uczą empatii, a także tego, by przeszłość pozostawić za sobą i żyć dzisiaj. Poza tym nie ma osoby idealnej, a kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. To słynne powiedzenie doskonale pasuje do tajemniczych biografii kucharek. To, co wydarzyło się w ich życiu, zapewne wstrząśnie czytelnikami, ale też nauczy, by dać szansę na odbudowanie zrujnowanych fundamentów życiowych.
Natasza Socha, poza przepiękną opowieścią, w której ból przeplata się z empatią, udowodniła nam jeszcze coś ważnego. Kuchnia to nie tylko smaki, zapachy czy pomieszczenie do gotowania. Jestem skłonna wierzyć, że domowa kuchnia to też największa skarbnica rodzinnych wspomnień. Pisarka słusznie uznaje, że miejsce to można śmiało traktować jako ukłon w stronę przeszłości, w stronę tego, co kiedyś ludziom sprawiało radość. Mogła to być zwykła pogawędka między przygotowywaniem posiłków lub wypita wspólnie herbata. Niby to niewiele, a jednak dobre wspomnienia i smaki pozostają w naszych umysłach na zawsze.
W książce tej nie można pominąć postaci Moniki. Kobieta jest dziennikarką i bardzo interesuje się nagłym sukcesem lokalu prowadzonego przez Janka. Czy jednak możemy stwierdzić, że dziennikarz to zawsze hiena żerująca na czyimś nieszczęściu? Cóż, kontrowersyjne teksty zawsze się sprzedają, mają największą popularność, a ludzie kochają oceniać i stygmatyzować innych. Dlaczego Monika działa w tak okrutny sposób i co jej to daje, poza satysfakcją zawodową? Czy może cieszyć rozgrzebywanie ludzkiego życia, na dodatek z zimną precyzją? Warto się nad tym zastanowić i wnikliwie przyjrzeć się osobie dziennikarki. Celowo nie podaję wszystkich informacji- pragnę, by czytelnicy samodzielnie rozkoszowali się tak piękną, a zarazem smutną historią.
„Zanim odlecą anioły” to także książka, której treść daje nam zupełnie inne spojrzenie na modne dziś media społecznościowe. Powszechnie uważa się, że treści w nich zawarte są banalne, wulgarne i nastawione na bunt. Okazuje się jednak, że mogą także stać się lekarstwem na niepowodzenia zawodowe lub być oazą dla osób samotnych.
Nie mogę też nie zwrócić uwagi na wątek dotyczący organizowania wieczerzy wigilijnych dla osób skłóconych z rodziną, samotnych lub takich, które nie mają ochoty na sztuczne uśmiechy przy stole. Wielu z nas pragnie po prostu zjeść coś smacznego, podzielić się swoimi sukcesami, ale i zmartwieniami. Często zdarza się, że to osoba obca podaruje nam dużo więcej zrozumienia, niż wieloletni członek rodziny. Z tego względu takie wieczerze wigilijne są w Polsce organizowane coraz częściej, a zatem o czym to świadczy? Mimo postępu sztucznej inteligencji człowiek tak naprawdę pragnie drugiej osoby- jej dotyku, uśmiechu i szczerości. Jest to zachowanie naturalne i nieodwracalne.
Poza najważniejszymi wątkami powieści należy też bardzo pochwalić ciekawy załącznik. Składa się on z pięciu przepisów na wyborne, wigilijne dania. Może więc nasz wigilijne stoły będą w tym roku bardziej zróżnicowane, a osoby stroniące od gotowania przełamią swoją niechęć do kulinarnych zmagań? Kto wie, święta to przecież czas cudów, prawda?
Natalia Wróż

1 miesiąc temu
32





English (US) ·
Polish (PL) ·