​Karty do rozegrania w sprawie Mercosuru ma jeszcze PE

2 dni temu 7

Komisja Europejska obawia się, że Parlament Europejski może znowu opóźniać i blokować umowę z Mercosurem. Szefowa KE Ursula von der Leyen chce podpisać umowę jeszcze przed sesją PE, która rusza 19 stycznia. Resort spraw zgarnicznych Argentyny podał, że ceremonia podpisania umowy w Paragwaju odbędzie się 17 stycznia.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Istnieją obawy, że eurodeputowani będą opóźniać umowę - powiedział RMF FM unijny dyplomata. Dlatego KE chce, by tymczasowy tekst umowy handlowej był stosowany zanim zagłosuje PE. Według tych planów po podpisaniu umowy w Paragwaju wystarczy, że jeden z krajów Mercosuru ją ratyfikuje, by tymczasowo zaczęła obowiązywać.

Katarzyna Szymańska-Borginon, dziennikarka RMF FM, jako pierwsza informowała, że cypryjska prezydencja (pod wpływem KE) wycofała deklarację Rady UE, która uzależniała tymczasowe stosowanie umowy od głosowania w PE. Dyplomata UE i eurodeputowany PSL Krzysztof Hetman nazwali to skandalem.

Wycofaną deklarację przyjęły na początku grudnia kraje UE podczas prezydencji duńskiej, zanim stało się jasne, że PE postawi na swoim w sprawie klauzul ochronnych, a cały proces przyjmowania umowy się opóźni. Na tymczasowe stosowanie umowy bez uprzedniej zgody PE zezwalają wprawdzie unijne Traktaty. Jednak - jak wyjaśniają źródła w Radzie UE - istnieje między unijnymi instytucjami porozumienie, że ze względu na zachowanie demokratycznego procesu umowa handlowa nie powinna być wdrażana tymczasowo (z wyjątkiem nadzwyczajnych sytuacji) dopóki nie wypowiedzą się eurodeputowani.

W dodatku, jak przekazały dziennikarce RMF FM źródła w PE, w listopadzie KE zapewniła o tym bardzo wyraźnie europarlamentarną komisję ds. handlu (INTA). Sytuacja się jednak zmieniła, chodzi o to, żeby nie było dalszego opóźnienia przez europosłów - wyjaśnił wycofanie deklaracji Rady UE dyplomata.

Sprawa nie jest do końca jasna. Jeden z dyplomatów UE zapewniał, że do takiego pominięcia PE nie dojdzie. W tej sprawie nie wypowiedziała się jeszcze oficjalnie KE. Rzecznik KE nie odpowiedział na pytania dziennikarki RMF FM w tej sprawie.

Całościowe wdrożenie umowy Mercosuru wymagać będzie natomiast obowiązkowo akceptacji PE. Eurodeputowani będą wówczas głosować na "tak" lub "nie", bez możliwości składania poprawek. Nie jest jasne kiedy do takiego finalnego głosowania dojdzie. Szef komisji ds. handlu Bernd Lange miał sugerować w rozmowie z mediami, że może to nastąpić dopiero w kwietniu lub maju. Inny z eurodeputowanych powiedział, że obstawia styczeń lub luty, gdyż zwolennicy umowy będą chcieli "iść za ciosem i sprawę jak najszybciej zakończyć".

Natomiast z informacji dziennikarki RMF FM wynika, że na sesji w styczniu lub w lutym grupa ponad 140 eurodeputowanych złoży wniosek o głosowanie nad skierowaniem umowy Mercosur do TSUE, by zbadał jej zgodność z unijnym prawem. Chodzi na przykład o mechanizm, który daje krajom Mercsuru możliwość przywracania ceł, jeżeli uznają, że unijne przepisy (np. dotyczące pozostałości pestycydów) naruszają umowę o wolnym handlu. 

W listopadzie zeszłego roku nie doszło do głosowania w sprawie wniosku o skierowaniu Mercosuru do TSUE, gdyż biuro szefowej PE stwierdziło, że najpierw kraje UE muszą przegłosować tekst umowy, bo nie da się skierować do TUSE tekstu, którego jeszcze nie ma. Skoro tekst umowy już jest, to można go teraz skierować do TSUE - usłyszała dziennikarka RMF FM.

Trudno przewidzieć wynik tego głosowania. Szanse na skierowanie umowy z Mercosur do TSUE są teraz mniejsze niż przed przyjęciem umowy przez kraje UE, bo eurodeputowani sugerują się decyzjami własnych stolic - powiedział RMF FM rozmówca w PE. Jednak, jeżeli udałoby się skierować umowę do TSUE, to głosowanie w PE nad całościowym wdrożeniem umowy mogłoby się opóźnić nawet o rok lub więcej, bo procedury w TSUE są bardzo długie.

Umowa znalazłaby się w zamrażalniku. Dlatego KE chce, by umowa zaczęła tymczasowo obowiązywać jak najszybciej, bez czekania na PE. Także kraj UE może zaskarżyć umowę do TSUE. Taki krok Polski zasugerował wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Sprawa nie jest zamknięta: przygotujemy zaskarżenie umowy do TSUE i dalej będziemy walczyć o równe standardy dla europejskich rolników - zadeklarował.

Europarlament musi także w osobnym glosowaniu przyjąć wzmocnione klauzule bezpieczeństwa, chroniące unijnych rolników przed nadmiernym importem z krajów Mecosuru. Tutaj nie będzie żadnych problemów.

Przeczytaj źródło