Karolina Gruszka rzadko mówi o życiu prywatnym, ale gdy już to robi, potrafi zaskoczyć szczerością. W rozmowie dla magazynu „Pani” opowiedziała o córce, macierzyństwie i o tym, czego… sama wciąż się uczy. Jej słowa pokazują, że nawet jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek mierzy się z bardzo uniwersalnymi dylematami.
Karolina Gruszka o córce w wieku dojrzewania. „To daje pole do ważnych rozmów”
Córka Karoliny Gruszki wchodzi właśnie w wiek dojrzewania, czyli czas intensywnych emocji i zmian. Aktorka podchodzi do tego etapu z ogromną ciekawością i otwartością. Jak przyznaje, razem z mężem starają się być blisko świata swojej córki. Czytają książki, które przynosi ze szkoły, a nawet poznają muzykę, której słucha. „Jestem tego ciekawa. Interesuje mnie to, czym ona żyje. Razem z Iwanem czytamy książki, które przynosi ze szkoły. Znamy też całą dyskografię Billie Eilish niemal na pamięć i sporo piosenek Eminema. Bo kiedy moja córka kogoś słucha, to robi to z pełnym zaangażowaniem, od rana do wieczora. (śmiech)", mówi.
Artystka zauważa, że jej córka wchodzi w swoje pasje bardzo intensywnie. Gdy zaczyna słuchać jakiegoś artysty, robi to niemal bez przerwy. Aktorkę szczególnie fascynuje, że delikatna i wrażliwa dziewczyna tak bardzo polubiła właśnie twórczość Eminema. „Ciekawi mnie, czemu ona, delikatna i wrażliwa dziewczyna, upodobała sobie właśnie twórczość Eminema. Albo co przemawia do niej w muzyce Billie Eilish, która jest piękna, ale ma też w sobie dużo mroku. To daje pole do rozmów i podejmowania ważnych tematów", zwierza się ulubienica publiczności.
CZYTAJ TEŻ: Beata Ścibakówna o byciu żoną Englerta. Małecki: „Poziom przerąbania o rozmiarach galaktycznych”
„Nie można zostawiać nastolatków samych z ich emocjami”
Karolina Gruszka uważa, że jednym z najważniejszych zadań rodzica jest towarzyszenie dziecku w tym trudnym okresie. Aktorka podkreśla, że warto tłumaczyć młodym ludziom, iż czas dojrzewania jest trudny dla każdego. Hormony mają ogromny wpływ na emocje, dlatego wątpliwości, wahania nastroju czy niepewność są czymś naturalnym. „Myślę, że nastolatkom warto tłumaczyć, że okres dojrzewania dla każdego jest trudny. I że tak niestety musi być, bo hormony szaleją, a one mają ogromny wpływ na nasze emocje. Chyba dobrze jest powtarzać im, że to normalne, że mają mnóstwo wątpliwości i są tacy chwiejni, ale to w końcu minie, to etap przejściowy. Ważne jest, żeby nie zostawić ich z tym samych. I żeby nie czuli się oceniani. Bo oczywiście nie ze wszystkimi zachowaniami musimy się zgadzać, ale powinniśmy starać się zrozumieć, co za nimi stoi. A jednym nieprzemyślanym słowem z łatwością możemy zniszczyć i tak kruchą już samoocenę nastolatka", wyznała.
CZYTAJ TEŻ: Okładki „Vogue’a”, nominacja do Złotego Globu i Hollywood u stóp. W Polsce wciąż mało kto zna jej historię
Macierzyństwo zmieniło ją bardziej, niż się spodziewała
W tej samej rozmowie aktorka poruszyła też temat relacji z samą sobą. Przyznała, że przez lata miała tendencję do stawiania potrzeb innych ponad własnymi. Jak mówi, wiele kobiet z jej pokolenia zostało wychowanych w przekonaniu, że powinny być przede wszystkim silne i opiekuńcze. „Dziś już zdaję sobie sprawę, że jeśli ja sama nie będę troszczyła się o siebie, to nie nauczę tego mojej córki. I staram się patrzeć na siebie z czułością. Choć to bywa trudne, bo mam tendencję, żeby zapominać o sobie i stawiać potrzeby innych ponad własnymi", ujawnia.
Macierzyństwo sprawiło jednak, że zaczęła patrzeć na siebie z większą czułością. Uświadomiła sobie, że jeśli sama nie będzie o siebie dbać, nie nauczy tego swojej córki. „Jestem z pokolenia kobiet, które tak zostało wychowane, my gen siłaczki i opiekunki wyssałyśmy z mlekiem matki. Na szczęście dużo zmienia we mnie właśnie macierzyństwo", kontynuuje.
Narodziny dziecka były dla niej także momentem przełomowym. Pojawiła się w niej silna motywacja, by uporządkować w sobie sprawy, które wcześniej pozostawały nierozwiązane. Karolina Gruszka zauważa, że dzieci niezwykle szybko dostrzegają rozbieżności między słowami a czynami dorosłych. „Po przyjściu na świat Mai obudziła się we mnie motywacja, żeby naprawić w sobie to, co do tej pory było nienaprawione. Bo można wiele rozmawiać i tłumaczyć, ale dzieci są mądre i doskonale widzą, do których rad sami się stosujemy, a do których nie. Od razu wyczują sciemę", mówi.
Artystka zwraca również uwagę na różnice między pokoleniami. Jej zdaniem młodzi ludzie są dziś znacznie bardziej asertywni. „Mojemu pokoleniu wydawało się, że nic nam się nie należy i musimy harować na swoją pozycję, a oni od początku znają swoją wartość. Nie zostają ,po godzi-nach", nie robią rzeczy, które wprawiają ich w dyskomfort. Ja czuję, że moja droga leży gdzieś pośrodku. Uczę się stawiać granice, ale czasem potrzebuję się zatra-cić, zmierzyć z niewygodą, zaryzykować. Bo kiedy poruszam się tylko i wyłącznie w bezpiecznej poprawności, to efekt rzadko bywa tworczy", podkreśla.
Dla aktorki jedyną naprawdę nienaruszalną zasadą jest to, by nie robić krzywdy drugiej osobie. Wszystko inne, jak podkreśla, jest już bardzo indywidualną kwestią. Każdy ma inną wrażliwość, inne doświadczenia i inną gotowość do podejmowania ryzyka. „Tu nie ma złotych zasad poza jedną, nienaruszalną - żeby nie robić drugiej osobie krzywdy. A reszta to już indywidualna kwestia, bo mamy inną wrażliwość, inne postrzeganie świata i inną gotowość na robienie różnych rzeczy. Ja kocham w zawodzie aktorki właśnie to, że pozwala mi wychodzić z mojej strefy komfortu. Sprawdzać się w różnych trudnych sytu-acjach, żartować na każdy temat. Teraz mam przed sobą szalony rok, dużo trudnych wyzwań zawodowych. Z jednej strony bardzo się boję, a z drugiej przepełnia mnie ekscytacja", podsumowała.
Źródło: Magazyn Pani.

3 dni temu
9







English (US) ·
Polish (PL) ·