Jamie Campbell Bower: życie w świetle reflektorów i cieniu własnych demonów

19 godziny temu 10

Aktor o hipnotyzującym spojrzeniu, muzyk z punkowym rodowodem, ikona androgynicznej elegancji, a przy tym człowiek, który otwarcie mówi o kruchości, uzależnieniach i cenie, jaką płaci się za intensywne życie w świetle reflektorów. Jamie Campbell Bower od lat fascynuje, ale dopiero teraz świat naprawdę zaczyna go rozumieć.

Jamie Campbell Bower urodził się 22 listopada 1988 roku w Londynie. Dorastał w środowisku, w którym muzyka i kreatywność były na porządku dziennym. Jego matka, Anne Elizabeth Roseberry, pracowała jako menedżerka artystów, ojciec związany był z legendarną firmą Gibson Guitar Corporation. Talent artystyczny płynął w rodzinie głębiej. Dziadek Jamiego był cenionym muzykiem i badaczem muzyki, a w jego drzewie genealogicznym pojawiają się także wątki arystokratyczne. Babka Jamiego, Elspeth Mary Campbell, była bowiem praprawnuczką Sir Johna Campbella z Airds, brytyjskiego arystokraty i polityka, który w XIX wieku pełnił funkcję gubernatora generalnego Saint Vincent i Grenadyn.

Edukację odebrał w Bedales School w Hampshire, artystycznej szkole, której absolwentami są też m.in. Daniel Day-Lewis i Cara Delevingne. – Moi rodzice mieszkali naprawdę blisko, ale poprosiłem, żebym mógł tam mieszkać w internacie, bo chciałem być w tym kreatywnym środowisku przez cały czas. Chciałem móc grać muzykę do dziewiątej wieczorem – wspominał w rozmowie z „The Rolling Stone UK”. – Wiem, że miałem ogromne szczęście, że szkoła, do której chodziłem, była tak bardzo nastawiona na wspieranie tego rodzaju ekspresji – dodał. To właśnie tam, a także w National Youth Music Theatre i National Youth Theatre, kształtował się jego sceniczny instynkt i odwaga w byciu innym.

Kariera aktorska Jamiego rozpoczęła się wcześnie i spektakularnie. Już w 2007 roku zwrócił na siebie uwagę rolą Anthony’ego Hope’a w filmie „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” Tima Burtona. Ta produkcja pozwoliła mu zaprezentować zarówno talent aktorski, jak i wokalny.

Później przyszły role, które na zawsze wpisały go w popkulturowy krajobraz. Wcielił się w młodego Gellerta Grindelwalda w sadze „Harry Potter”, wampira Caiusa w „Zmierzchu”, czy Jace'a Waylanda w „Darach Anioła”. Każda z nich była inna, ale wszystkie łączyła intensywność i wyraźna, niepokojąca charyzma.

 Zbrodnie Grindelwalda”. (Fot. mat. prasowe Warner Bros. Entertainment Inc.)

Jamie Campbell Bower w filmie „ Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”. (Fot. mat. prasowe Warner Bros. Entertainment Inc.)

Prawdziwym przełomem okazał się jednak Vecna, czyli Henry Creel – antagonista czwartego i piątego sezonu serialu „Stranger Things”. Kreacja Jamiego została uznana za jedną z najmocniejszych w historii produkcji Netflixa, przynosząc mu ogromne uznanie krytyków i nagrodę Rolling Stone UK Television Award.

Noah Schnapp jako Will i Jamie Campbell Bower jako Vecna w 5. sezonie \

Noah Schnapp jako Will i Jamie Campbell Bower jako Vecna w 5. sezonie "Stranger Things". (Fot. mat. prasowe Netflix)

Praca nad tą postacią była dla niego skrajnie wymagająca, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wielogodzinne sesje charakteryzacji, intensywne przygotowania emocjonalne i konieczność wczucia się w mrok bohatera odbiły się na zdrowiu psychicznym aktora. Bower otwarcie przyznał, że po Vecnie potrzebuje przerwy od ról złoczyńców, ponieważ „zbyt głęboko wchodzą pod skórę”.

Choć świat zna go głównie jako aktora, muzyka jest dla Jamiego równie istotna. Od dzieciństwa uczył się gry na skrzypcach, później występował w zespołach indie i punkowych. Największy rozgłos przyniosła mu formacja Counterfeit, której był wokalistą i frontmanem. Zespół zdobył m.in. nagrodę dla najlepszego koncertowego składu i wystąpił na największych europejskich festiwalach.

Muzyczna odsłona Jamiego Campbell Bowera najmocniej zapisała się w pamięci polskiej publiczności podczas występów zespołu Counterfeit na Pol’and’Rock Festival. W 2018 roku grupa pojawiła się na Dużej Scenie po zdobyciu Złotego Bączka, czyli nagrody publiczności za koncert na Małej Scenie rok wcześniej. Jak wspomina fotograf Marcin Michon, był to występ pełen niekontrolowanej energii. Bower tak bardzo zatracił się w muzyce, że w trakcie koncertu spadły mu okulary, a chwilę później znalazł się w samym środku tłumu, śpiewając otoczony przez tysiące fanów. W pewnym momencie sięgnął nawet po niewielkie ukulele podarowane mu przez jednego z uczestników festiwalu. Wszystko to działo się podczas edycji, która, według części źródeł, zgromadziła nawet 700 tysięcy osób, ustanawiając frekwencyjny rekord wydarzenia.

W 2020 roku Counterfeit zawiesił działalność, co Bower wspominał jako doświadczenie pełne żalu i straty. Dziś rozwija nowe projekty muzyczne, w tym mroczny duet BloodMagic, który tworzy z perskusistą Kylem Adamsem. Singiel „Death / Rebirth” stał się symbolicznym komentarzem do jego własnych życiowych przemian.

Jamie Campbell Bower od lat wymyka się klasycznym definicjom męskości. Jego styl – płynny, androgyniczny, inspirowany londyńską sceną alternatywną – sprawił, że stał się ulubieńcem domów mody takich jak Burberry, Dior czy Ann Demeulemeester. Chodzi po wybiegach, pozuje do kampanii, ale zawsze podkreśla, że moda jest dla niego kolejną formą ekspresji, a nie kostiumem.

Życie uczuciowe Jamiego Campbell Bowera od lat pozostaje przedmiotem zainteresowania mediów. Sam artysta jednak konsekwentnie unika nadmiernego komentowania tej sfery swojego życia. Najgłośniejszym związkiem wczesnego etapu jego kariery była relacja z Bonnie Wright, aktorką znaną z roli Ginny Weasley w serii „Harry Potter”. Para poznała się na planie „Insygniów Śmierci”, a w 2011 roku ogłosiła zaręczyny, które jednak zostały zerwane niespełna rok później.

LONDON,Bonnie Wright i Jamie Campbell Bower na The L'Oreal National Movie Awards w 2011 r. (Fot. Samir Hussein/Getty Images)

LONDON,Bonnie Wright i Jamie Campbell Bower na The L'Oreal National Movie Awards w 2011 r. (Fot. Samir Hussein/Getty Images)

Kolejnym ważnym rozdziałem była wieloletnia, burzliwa relacja z Lily Collins, jego partnerką z filmu „Dary Anioła”. Związek z gwiazdą hitowego serialu „Emily w Paryżu”, trwał z przerwami od 2012 do 2018 roku i wielokrotnie powracał na łamy prasy i portali plotkarskich.

 Miasto kości” w 2013 r. (Fot. Imeh Akpanudosen/Getty Images)

Lily Collins i Jamie Campbell Bower na evencie promującym film „Dary Anioła: Miasto kości” w 2013 r. (Fot. Imeh Akpanudosen/Getty Images)

Obecnie Jamie Campbell Bower związany jest z influencerką i twórczynią internetową Eleną Taber. Informacje o tym związku pojawiły się na początku 2025 roku, jednak sam aktor nie komentuje go publicznie, co wpisuje się w jego coraz wyraźniejszą potrzebę oddzielania życia prywatnego od zawodowego.

Jamie Campbell Bower otwarcie mówi o swojej walce z uzależnieniem od alkoholu. W 2019 roku potwierdził, że pozostaje w trakcie leczenia i jest w procesie zdrowienia, a kilka lat później ujawnił, że był hospitalizowany z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. W 2022 roku napisał w mediach społecznościowych, że jest „siedem i pół roku czysty i trzeźwy”, zaznaczając, że poprzednich pięć lat spędził „w aktywnym uzależnieniu”.

Aktor przyznał, że alkohol stał się dla niego sposobem radzenia sobie z lękiem i niepewnością, które towarzyszyły mu zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Jak mówił w wywiadach, bez bez terapii i leczenia szpitalnego nie byłby w stanie wykonywać swojej pracy na obecnym poziomie ani podejmować tak wymagających ról jak Vecna w „Stranger Things”. Jednocześnie zaznacza, że choć nie unika rozmów o swojej drodze do trzeźwości, traktuje ją jako obszar wymagający szczególnej uważności i szacunku.

Powiem tak: bez mojej drogi ku wyzdrowieniu, nie siedziałbym dzisiaj tutaj, rozmawiając z wami – wyznał w wywiadzie dla „The Rolling Stone UK”. – Nie wykonywałbym teraz tej pracy, którą wykonuję, i nie byłbym w stanie dokonać niektórych niesamowitych rzeczy, które zrobiłem – dodał.

Jego publiczne wypowiedzi stały się dla wielu fanów źródłem otuchy i dowodem, że nawet najbardziej magnetyczne osobowości zmagają się z lękiem i kruchością. „Po drugiej stronie zawsze jest coś pięknego” – to zdanie, które Jamie powtarza jak mantrę, nie tylko doskonale oddaje jego życiową filozofię, ale i osobistą historię.

Zawodowo Jamie Campbell Bower nie zwalnia tempa. Po zakończeniu „Stranger Thing” stoi u progu kolejnego wielkiego uniwersum. Dołączył bowiem do obsady trzeciego sezonu serialu „Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy”. Szczegóły jego roli owiane są tajemnicą, co tylko podsyca spekulacje fanów i branży. Sam aktor przyznaje, że nauczył się traktować takie projekty z większym spokojem, bez presji „kolejnego kroku w górę”, za to z koncentracją na jakości i sensie pracy.

A co dalej z karierą gwiazdą rocka? Jamie Campbell Bower otwarcie przyznaje, że choć muzyka jest dla niego równie ważna co aktorstwo, to ścieżka jej publikowania bywa dla niego skomplikowana. W rozmowie z „Rolling Stone UK” ujawnił, że „ma, jak większość artystów, syndrom oszusta”, a na jego komputerze leży „bogactwo materiału”, który czasami nawołuje: „No dalej, wydaj mnie!”, ale on… jeszcze się waha. Dla niego muzyka nie jest grą strategiczną. Mówi, że wydaje utwory jedynie wtedy, gdy „czują się dobrze i właściwie”, a nie dlatego, że tak podpowiada rynek.

Źródła: rollingstone.co.uk; mirror.co.uk, boredpanda.com; instagram.com/fotografmichon; filmweb.pl.

Przeczytaj źródło