Ziobryści, harcerze, zakon PC i maślarze. Nie zrobiło się tłoczno, jeśli chodzi o frakcje wewnątrz PiS?
Ciśnienie rośnie, ponieważ raczej prędzej niż później otworzy się temat sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim. W związku z tym aktywizują się różne frakcje i grupy w ramach PiS, które mają ambicje, aby przejąć kontrolę nad partią. Dawniej też oczywiście były przesilenia w ramach PiS, ale walka buldogów pod dywanem była bardziej ukryta.
Czemu buldogi wyszły spod dywanu akurat teraz?
Ponieważ wtedy PiS było zajęte rządzeniem, a obecnie, będąc w opozycji, nie ma pomysłu, jak skanalizować nadmiar energii i zajmuje się samo sobą. Mamy poza tym do czynienia z bardzo silnymi emocjami i ambicjami różnych polityków, którzy okazują swą niecierpliwość i nie potrafią w pełni korzystać z tej wielkiej cnoty, jaką w polityce jest umiejętność czekania na odpowiedni moment.
Kto jest najbardziej niecierpliwy?
Myślę, że Mateusz Morawiecki, który już zgłaszał publicznie ochotę na objęcie sterów w Prawie i Sprawiedliwości. Widać wyraźnie, że jego aktywność, szczególnie w ostatnich dwóch latach, kiedy PiS jest w opozycji, jest nakierowana na sukcesję i powrót na stanowisko premiera.
Ma szansę realnie zagrozić Jarosławowi Kaczyńskiemu?
Nie ma szans, ponieważ przez wielu parlamentarzystów i wyborców PiS nie jest traktowany jako swój. Nawet gdyby nominalnie udało mu się uzyskać większy wpływ na partię, nie utrzymałby jej całej pod kontrolą.
Zapewne doszłoby do jakiejś secesji i bardziej prawicowa część ogłosiłaby się „prawdziwym PiS”, w przeciwieństwie do „umiarkowanego” środowiska Morawieckiego.
Może to wygodny scenariusz z punktu widzenia Kaczyńskiego? Nowy koalicjant?
Może, ale pamiętajmy, że jesteśmy w bardzo niepewnej sytuacji politycznej. Proszę sobie wyobrazić, że nie daj Boże nastąpiłby w Polsce zamach terrorystyczny czy akt dywersji, a wtedy taka sytuacja kryzysowa może przewrócić naszą scenę polityczną i mieć istotny wpływ na przebieg najbliższych wyborów parlamentarnych. Drugi czynnik to niepewna sytuacja międzynarodowa, dotycząca dalszych losów wojny na Ukrainie zaatakowanej przez Rosję. Na rozwój sytuacji za naszą wschodnią granicą nie ma większego wpływu ani Polska, ani nawet Unia Europejska, o czym świadczy, przynajmniej na razie, przebieg rozmów pokojowych. Po trzecie, czynnikiem niepewności są problemy trapiące Unię Europejską, które trafnie zdefiniowano w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa. To powoduje, że UE nie potrafi się odnaleźć w ramach rekonfiguracji globalnego układu sił, a siła gospodarki europejskiej z powodu samobójczej polityki gospodarczej napędzanej klimatyzmem jest coraz mniejsza, o czym świadczy systematycznie spadający udział Unii w globalnym PKB. To są wszystko czynniki, które powodują, że w tej chwili prognozowanie scenariuszy jest niesłychanie trudne.
Jaka jest pozycja ziobrystów w PiS?
To bardzo sprawna medialnie i dość zwarta grupa polityków. Siedzą w jednym wagonie w ramach pociągu pisowskiego. To, czy z niego wysiądą albo czy ten wagon zostanie odczepiony, będzie zależało od tego, co się stanie w ramach całego PiS. Dopóki Jarosław Kaczyński kontroluje partię i rozpościera pewnego rodzaju parasol ochronny nad ziobrystami, nie sądzę, żeby chcieli z tego wagonu wysiąść.
Obrona Zbigniewa Ziobry to dobra strategia?
Z punktu widzenia twardego elektoratu PiS to dobra taktyka. Natomiast PiS, żeby móc myśleć w przyszłości o współuczestnictwie we władzy, musi szukać poszerzenia bazy wyborczej i potencjalnych koalicjantów. Z tych powodów obrona Zbigniewa Ziobry nie jest czynnikiem korzystnym.
PiS byłoby w stanie wejść w koalicję z Braunem?
PiS jest w trudnej sytuacji, jeżeli chodzi o Grzegorza Brauna, bo jego grupa składa się z ludzi ideowych, którzy przez lata byli na marginesie życia publicznego. To są ludzie, na których nie działają typowe mechanizmy korupcji politycznej, które PiS stosuje. Widzieliśmy nagranie prezesa Adama Lipińskiego z posłanką Renatą Beger. To pokazuje, jakimi metodami posługuje się PiS.
To było niemal 20 lat temu. Metody są wciąż te same?
Od tamtego czasu w zasadzie niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o zasady korupcji politycznej. Z tego punktu widzenia to jest środowisko trudne dla PiS, tym bardziej, że to odbiera ideowych wyborców PiS, dla których słowa piosenki Jana Pietrzaka „żeby Polska była Polską” są bardzo ważne. Ci wyborcy są rozczarowani i uważają, że PiS jest krętacki, bo z jednej strony posługuje się narodowo-katolicką retoryką, a z drugiej strony wcale nie broni tych wartości w sposób pryncypialny.
To zjawisko będzie postępować?
PiS jest w tej chwili w takiej sytuacji, że traci wyborców ideowych. Nie przychodzą do partii ludzie młodzi, bo oni wybierają raczej Konfederację, częściowo też Konfederację Korony Polskiej. Tradycyjny elektorat PiS zmniejsza się ze względów biologicznych. Zatem jeśli retoryka tej partii diametralnie się nie zmieni, to nie widać potencjału na pozyskanie nowych wyborców, a próby, które są w tej chwili czynione, są zaklinaniem rzeczywistości.
PiS będzie systematycznie tracił na rzecz radykalnej prawicy?
Nie jest tak, że Braun ma tam jakieś niewyczerpane zasoby poparcia. Jednak im bardziej będzie piętnowany i szykanowany, bo tak jego zwolennicy odbierają wszystkie działania prawne i socjotechniczne mające go deprecjonować, tym bardziej będzie rosła jego wiarygodność w tym elektoracie, a w związku z tym i stopień poparcia. Mnie nie zaskoczył dobry wynik Brauna w wyborach prezydenckich i nie zaskakują mnie w tej chwili jego wysokie notowania. Braun ustawił się w pozycji, w której każdy rozwój sytuacji jest dla niego korzystny.
Nawet jeśli będzie przekraczał kolejne granice?
Tak – i nawet represje, gdyby go dosięgnęły, zwiększą szansę jego listy na znaczące przekroczenie progu wyborczego i uzyskanie w przyszłym Sejmie kilkudziesięcioosobowej reprezentacji.
To wzmocnienie Brauna paradoksalnie nie pomaga Donaldowi Tuskowi? Nie mobilizuje elektoratu koalicji?
Gdyby tak się zdarzyło, że jeden z dwóch głównych liderów ogniskujących życie polityczne w Polsce, czyli prezes Kaczyński i przewodniczący Tusk, z jakichś powodów przestali liderować swoim środowiskom, nie wykluczam, że otworzyłaby się przestrzeń do zawiązania czegoś na kształt PO-PiS sprzed 20 lat, a więc współpracy PiS z Koalicją Obywatelską. To mogłoby być szokujące zwłaszcza dla twardych elektoratów obu partii, ale decyzję uzasadniano by koniecznością obrony przed skrajnymi siłami chcącymi wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej.
Czyli tylko liderzy konserwują duopol?
Blokującymi niewątpliwie są liderzy. Konserwują ten kształt sceny politycznej, a więc duopol oparty na dominacji politycznej PiS i KO. Proszę zauważyć, że mechanizmy rządzenia są w gruncie rzeczy podobne. Co więcej, jeżeli odłoży się pisowską retorykę narodowo-katolicką i liberalno-lewicową, postępową retorykę KO, w wielu kwestiach oba te środowiska mają dość podobne poglądy.
W kwestii wojny na Ukrainie, naszej obecności w Unii Europejskiej i innych tematów, które z kolei są kontestowane przez Konfederację i Konfederację Korony Polskiej.
Koalicja z Konfederacją będzie możliwa, patrząc na napięcie na tej linii?
Jeżeli nic nieprzewidywalnego nie wstrząśnie sceną polityczną w Polsce, to wiele będzie zależało od tego, co się stanie z Lewicą i czy Włodzimierzowi Czarzastemu uda się stworzyć jedną listę w wyborach parlamentarnych z Adrianem Zandbergiem; dziś wydaje się to mało prawdopodobne, ale sytuacja jest dynamiczna.
Ja bym tego nie wykluczał, bo politycy mogą zmienić zdanie i uznać, że w ramach „ratowania Polski przed skrajnymi siłami” odsuwają na bok różnice poglądów i łączą siły w celu niedopuszczenia do władzy sił „zagrażających demokracji”. Gdyby Lewica to zrobiła, Donald Tusk z nią i jakimiś resztkami Polski 2050 na swoich listach, nawet bez PSL, miałby zupełnie realne szanse, żeby nadal rządzić po 2027 r. Nic nie jest przesądzone.
Dlaczego wygrana Karola Nawrockiego nie wzmocniła PiS?
Z prostej przyczyny. Karol Nawrocki ma poglądy zdecydowanie bardziej na prawo niż kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości. I jego zwycięstwo nie byłoby możliwe bez wyborców Grzegorza Brauna i Sławomira Mentzena. Myślę, że Karol Nawrocki ma tego pełną świadomość i prowadzi taką politykę, która nie daje PiS pretekstu, żeby go krytykować, ale też nie daje tej partii wiatru w żagle.
PiS ma swoje problemy. Nigdy nie rozliczył swoich rządów z lat 2015–2023 w obszarach, które były i pozostają krytykowane przez Konfederację i Konfederację Korony Polskiej. Nie wyciągnął wniosków personalnych i nie zmienił kierownictwa w takim zakresie, żeby osoby, które ponosiły winę za błędy nie były już twarzami PiS. Wyborcy oczekują czegoś świeżego, czegoś nowego i to jest zrozumiałe. Wszystko się zużywa, PiS też.
Nawrocki będzie się oddalał od PiS?
Myślę, że tak. Prędzej czy później będziemy zaskakiwani różnymi decyzjami i działaniami prezydenta, które nie będą po myśli prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Prezes PiS wkalkulował to ryzyko, wystawiając tego kandydata?
Zapewne miał swoje obawy, ale przeważyło co innego. Nie jest tajemnicą, że kandydatura Karola Nawrockiego była sondowana również w środowisku Konfederacji i z kilku kandydatów, których testowano, jedynie on był tam odbierany jako osoba, którą potencjalnie w drugiej turze można byłoby poprzeć. To miało istotny wpływ na wybór kandydata. Sukces osiągnięto, ale nie przyniósł takich efektów, na jakie być może kierownictwo PiS liczyło.

2 tygodni temu
20






English (US) ·
Polish (PL) ·