Data utworzenia: 10 stycznia 2026, 10:45.
Byłam na Krupówkach w Zakopanem 9 stycznia, tuż przed rozpoczęciem Pucharu Świata w skokach narciarskich. Mimo że zbliżał się jeden z najbardziej obleganych weekendów w sezonie, na deptaku nie było jeszcze wielkich tłumów. Właśnie wtedy, między straganami i przechodniami, zobaczyłam harnasia — dumnego górala w tradycyjnym stroju, z którym turyści mogą zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Pan Marek nikogo nie zaczepia. Nie nawołuje, nie zaczyna rozmów na siłę. Po prostu stoi, wyprostowany, spokojny, ubrany w strój zbójnicki, który przyciąga spojrzenia. Wyraźnie widać, że traktuje to, co robi, nie jak uliczną atrakcję, ale jak prezentowanie góralskiego folkloru.
Harnaś z Krupówek miał przykrą sytuację. "Pani wyglądała jak prawdziwa dama"
— Pochodzę ze Szczawnicy, tu przyjechałem teraz, bo zaczynają się skoki i będzie więcej turystów, mieszkam u kolegi pod Nosalem. Ale to co pani widzi teraz na Krupówkach, to nie są tłumy, mało jest jeszcze ludzi, mało kto się zatrzymuje — powiedział pan Marek w rozmowie z "Faktem".
Za zdjęcie z harnasiem turyści zazwyczaj wrzucają do kapelusza kilka albo kilkanaście złotych. Czasem więcej — wtedy pan Marek ma dla nich drobny upominek.
— Tak średnio dychę ludzie rzucają za zdjęcie z harnasiem. Jak dorzucą trochę więcej, to daję magnesy na lodówkę — tłumaczy.
Nie wszystkie spotkania są jednak miłe. Gdy pan Marek wraca do jednej z historii, w jego głosie słychać smutek.
— Zdarzają się też przykre sytuacje. Kiedyś podeszła do mnie pani, wyglądała jak prawdziwa dama, chciała, żebym zrobił sobie zdjęcie z jej dzieckiem. Potem rzuciła mi złotówkę w dziesięciogroszówkach, patrząc na mnie z góry. To było przykre — mówi bez złości, raczej z rezygnacją.
Jak podkreśla, są też turyści, którzy potrafią być hojni, a czasem aż nadto, budząc w nim zakłopotanie. — Są i hojni turyści. Kiedyś tu na Krupówkach państwo zrobili sobie ze mną zdjęcie, dali mi 100 zł. A kiedy chciałem im wydać, odmówili i powiedzieli, że to dla mnie. A tak jak jak patrzę wstecz, to najhojniejsi są chyba Brytyjczycy i Japończycy — dodaje.
Patrząc na pana Marka stojącego spokojnie na Krupówkach, trudno nie odnieść wrażenia, że to jedna z tych postaci, które tworzą klimat Zakopanego. Bez nachalności, bez krzyku, za to z dumą i szacunkiem do tradycji. I choć czasem spotyka go przykrość, nadal stoi — w swoim stroju, na swoim miejscu — czekając na tych, którzy potrafią zobaczyć w nim coś więcej niż tylko atrakcję do zdjęcia.
Niesmak po sylwestrze w Zakopanem. Na Krupówkach doszło do niebezpiecznych scen
Krakowski Kazimierz poza sezonem. Turyści mówią wprost, co ich rozczarowało na miejscu
Najgorsza restauracja w Zakopanem? Sprawdziliśmy, co naprawdę czeka turystów

1 dzień temu
6





English (US) ·
Polish (PL) ·