Kraków wrze. Wprowadzona 1 stycznia 2026 roku Strefa Czystego Transportu (SCT) przerodziła się w ogromny konflikt, który w najbliższy weekend może osiągnąć swój punkt kulminacyjny. Kierowcy nie zamierzają odpuścić i szykują aż dwie manifestacje jednego dnia. Zanim jednak tłum wyjdzie na ulice, oliwy do ognia mogą dodać miejscy urzędnicy.
Temat wprowadzenia SCT zdominował dyskusje pod Wawelem, dzieląc mieszkańców i wywołując skrajne emocje – od masowego niszczenia znaków drogowych po gorące debaty w mediach społecznościowych. Nadchodzący weekend może być sprawdzianem sił dla obu stron sporu.
Piątek: Cisza przed burzą?
Zanim w sobotę ruszą protesty, w piątek (9 stycznia) w Krakowskim Centrum Edukacji Klimatycznej przy ul. Wielopole 17A odbędzie się konferencja prasowa władz miasta. W spotkaniu wezmą udział wiceprezydenci Krakowa: Stanisław Kracik i Łukasz Sęk.
Celem konferencji jest podsumowanie pierwszych dni funkcjonowania strefy. Biorąc jednak pod uwagę chaos informacyjny, znikające oznakowanie i ogromne społeczne niezadowolenie, wystąpienie urzędników może zamiast uspokoić nastroje, stać się katalizatorem dla sobotnich wydarzeń. Niewykluczone, że w sali pojawią się przeciwnicy SCT, co grozi ostrą wymianą zdań.
Sobota: Dwa protesty w jednym celu
Przeciwnicy SCT w sobotę, 10 stycznia, gromadzą swoje siły choć – co ciekawe – w dwóch oddzielnych grupach i lokalizacjach. Organizatorzy zapewniają, że nie są dla siebie konkurencją, a uzupełnieniem, pozwalającym na wyrażenie sprzeciwu różnym środowiskom.
W godzinach 10:00-12:00 odbędzie się pierwsza, wcześniej zapowiadana manifestacja pod siedzibą ZDMK (ul. Centralna). Choć lokalizacja jest oddalona od ścisłego centrum Krakowa, a w sobotę urzędnicy ZDMK najprawdopodobniej nie zjawią się w pracy, mobilizacja w sieci jest ogromna – zainteresowanie wydarzeniem wyraziło ponad 7 tysięcy osób. Za tą inicjatywą stoją m.in. Nie Oddamy Miasta, Małopolski Bunt czy Komitet Społeczny "Kraków dla Kierowców", a hasłem przewodnim protestu jest "Polacy! Albo my, albo oni!". Organizatorzy zapewniają, że zgromadzenie ma charakter pokojowy.
Z kolei o godzinie 12:00 pod Muzeum Narodowym w Krakowie odbędzie się druga pikieta, która ma być odpowiedzią na potrzebę protestu "obywatelskiego". Protest organizowany będzie z inicjatywy Co dalej z Krakowem? oraz Zrównoważona mobilność.
Do protestowania zaproszeni zostali nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także mieszkańcy aglomeracji dojeżdżający tu do pracy, studenci oraz wszyscy korzystający z krakowskiej oferty usługowej. To właśnie ta grupa, często pozbawiona alternatywy w postaci sprawnej komunikacji zbiorowej, najbardziej odczuwa skutki zakazów wjazdu. Co ważne, sprzeciw płynął także z wewnątrz struktur samorządowych. Protestujący przypominają, że uwagi krytyczne zgłaszały także Rady Dzielnic Krakowa oraz kilkanaście gmin ościennych. Głosy te zostały jednak pominięte, mimo że decyzje Krakowa bezpośrednio uderzają w mieszkańców sąsiednich miejscowości.
Walka o "zwykłego mieszkańca"
Organizatorzy protestu pod Muzeum Narodowym podkreślają w swoich komunikatach, że reprezentują "centrum" – ludzi niezaangażowanych partyjnie, którzy czują się oszukani sposobem wprowadzenia nowego prawa.
– Nie chcieliście wziąć pod uwagę racjonalnych argumentów (...) Sami wyciągacie zwykłych ludzi na ulicę. I to nie tych, którzy zrywają tablice. Tych, którzy mają dość załatwiania biznesów i biznesików pod płaszczykiem prawa i ekologii – czytamy w oświadczeniu grupy Zrównoważona mobilność.
Głos wykluczonych i ignorowanych samorządów
Sobotnie protesty to wyraz głębokiej frustracji społecznej wynikającej z poczucia niesprawiedliwości. Najważniejszym argumentem podnoszonym przez organizatorów jest widmo wykluczenia komunikacyjnego. Przeciwnicy strefy alarmują, że nowe przepisy uderzą rykoszetem w najsłabsze grupy społeczne: seniorów, rodziny wielodzietne oraz osoby o niższych dochodach. Dla wielu z nich wymiana samochodu na nowszy model jest barierą finansową nie do pokonania, co w praktyce może oznaczać odcięcie od dojazdu do lekarza, szkoły czy miejsca pracy.
Równie mocno wybrzmiewają zarzuty dotyczące samego procesu wprowadzania SCT. Organizatorzy manifestacji punktują władze miasta za "fikcyjny dialog", wskazując, że zignorowano dziesiątki tysięcy krytycznych petycji i opinii złożonych w trakcie konsultacji społecznych.
Dzień sądu nadejdzie w środę
Weekendowe protesty i piątkowa konferencja to jednak wstęp do najważniejszego rozstrzygnięcia. W poniedziałek, 12 stycznia, głos zabierze druga strona barykady – Krakowski Alarm Smogowy, który podczas śniadania prasowego przedstawi dane GIOŚ o zanieczyszczeniach oraz wyniki badań poparcia dla SCT.
Jednak najważniejsza data w kalendarzu dla przeciwników i zwolenników krakowskiej SCT to środa, 14 stycznia 2026 roku. Wtedy to Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) wyda wyrok w sprawie skarg na uchwałę o SCT. Decyzja sądu będzie kluczowa – może ugruntować pozycję strefy, albo zmusić miasto do jej rewizji, a nawet likwidacji. Do tego czasu Kraków pozostaje miastem podzielonym.

16 godziny temu
7




English (US) ·
Polish (PL) ·