Gizela Jagielska straciła pracę w szpitalu w Oleśnicy. Prokuratura ma dla niej lepsze wieści

1 miesiąc temu 17

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła postępowanie dotyczące aborcji przeprowadzonej przez dr Gizelę Jagielską. Pomimo tego ginekolożka nie będzie już pracowała w szpitalu w Oleśnicy. - Nie miałam świadomości, że można mieć tyle tupetu - powiedziała.

Gizela Jagielska (zdjęcie archiwalne) Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

Gizela Jagielska straciła pracę w szpitalu

Gizela Jagielska we wtorek 9 grudnia opublikowała nagranie, na którym poinformowała o zakończeniu współpracy ze szpitalem w Oleśnicy (woj. dolnośląskie). - Moi drodzy. Dziś jest taki dzień, że po 10 latach budowania od zera szpitala położniczego w Oleśnicy nie spotkacie mnie już w nim od 1 stycznia. Nie jest to moja decyzja, bo gdyby była moja, to kontynuowałabym to, co robię, nadal. Niedługo powiem wam i zdradzę, gdzie będziecie mogli mnie zobaczyć w przyszłym roku - powiedziała ginekolożka. Według doniesień RMF24 placówka nie przedłużyła umowy, która wygasa z końcem roku.

- Wszystkim tym, którzy ze mną pracowali, dziękuję za te 10 lat, a tym, którzy sprawili, że muszę stamtąd odejść, życzę powodzenia w zarządzaniu samemu/samej oddziałem, który nie został przez was stworzony. Czy jestem zawiedziona? Tak, trochę tak. Natomiast, jak to zawsze bywa, mierzę wszystkich swoją miarą i nie miałam świadomości, że można mieć tyle tupetu i posunąć się do takich rzeczy, ale jak widać - pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz okazało się, że jestem naiwna - powiedziała dr Gizela Jagielska. Zapytaliśmy szpital w Oleśnicy o komentarz w tej sprawie. W momencie publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Zobacz wideo Trwa debata na temat wprowadzenia bezpłatnego usuwania ciąży w całej UE

Prokuratura podjęła decyzję ws. aborcji

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy w środę 10 grudnia poinformowała o umorzeniu postępowania przygotowawczego w sprawie przerwania ciąży przez dr Gizelę Jagielską. Powodem jego wszczęcia były doniesienia medialne, że rzekomo było ono sprzeczne z prawem. Śledczy przesłuchali więc świadków oraz dotarli do obszernej dokumentacji medycznej. Materiał ten stał się podstawą do stwierdzenia, że działania lekarki nie miały zarzucanych jej znamion czynu zabronionego.

Sprawę wspomnianego zabiegu nagłośniła "Gazeta Wyborcza" w artykule pt. "Anita: Zamknęli mnie na oddziale psychiatrycznym. Miałam urodzić chore dziecko i oddać je do badań". Artykuł opisuje historię pani Anity, która dowiedziała się o poważnych wadach płodu dopiero na późnym etapie ciąży. Kobieta po wielu perypetiach uzyskała jednak zgodę na legalne przeprowadzenie aborcji w 36 tygodniu ciąży, do czego podstawą było zagrożenie jej zdrowia i życia. Zabieg przeprowadziła wówczas dr Gizela Jagielska.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło