Dziwili się

1 tydzień temu 18

Liturgia płata nam figle. Wczoraj ucieczka do Egiptu. Dziś ofiarowanie. Choć – logicznie – powinno być na odwrót. Jeśli dodamy Jana ze sceną biegu do pustego grobu, chronologia rozwala się totalnie. Gdy tymczasem my lubimy wszystko mieć uporządkowane, we właściwej kolejności, by jedno wynikało z drugiego i nic nie burzyło biegu wydarzeń. Stąd niekiedy zdziwienie, niekiedy czujemy się zagubieni w liturgicznym świata/wiary układaniu.

Z liturgicznym porządkiem rzecz ma się podobnie jak z miłością. Widzi to, czego nie widzą inni, najczęściej nie tam, gdzie widzieć należy. Kocha brata, choć rozum podpowiada: nieznajomy, wróg, zagrożenie. Kwestionuje sens przykazań przeczuwając, że innej drogi nie ma. A najbardziej logiczna jest wówczas, gdy brakuje jej wszelkiej logiki. Mówi: znam, choć do poznania jeszcze jej daleko. Zaiste: moje oczy ujrzały Twoje zbawienie… Powtarzając za Symeonem bardziej – niekiedy – jesteśmy zdziwieni sobą, niż Nim. Choć i tu kolejność powinna być odwrotna.

Przeczytaj źródło