Jak bardzo Karol Nawrocki nie potrzebował tej wizyty byłego prezydenta świadczy to, że przyznał się bez oporów, że nie przeczytał całej książki Andrzeja Dudy. Doszedł do 130 strony, czyli do jednej czwartej, ale później musiał zająć się poważnymi sprawami. Nie był skłonny do zachwytów nad talentem swego gościa.