Dla setek tysięcy polskich seniorów początek 2026 roku przynosi długo wyczekiwany finał administracyjnej batalii. Wypłaty świadczeń, które trafiają na konta w styczniu, mogą okazać się wyższe niż zazwyczaj. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przelicza świadczenia, co dla przeciętnego uprawnionego oznacza dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie.
- ZUS stoi na straży polskich emerytur
- Ci emeryci byli poszkodowani
- Nawet kilkaset złotych więcej dla emerytów
ZUS stoi na straży polskich emerytur
System emerytalny w Polsce, nadzorowany przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, jest mechanizmem o gigantycznej skali, obsługującym miliony beneficjentów i obracającym kwotami stanowiącymi znaczną część krajowego PKB. Choć w teorii jego zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa finansowego po zakończeniu kariery zawodowej, w praktyce pełen jest niuansów, które dla przeciętnego obywatela bywają niezrozumiałe, a niekiedy wręcz krzywdzące.
Kluczowym elementem ustalania wysokości świadczenia jest kapitał początkowy oraz zgromadzone składki, które podlegają waloryzacji. To właśnie ten mechanizm, mający chronić wartość pieniądza przed inflacją, stał się źródłem problemów dla określonej grupy seniorów. Waloryzacja kapitału nie jest bowiem procesem jednolitym; odbywa się w cyklach rocznych oraz kwartalnych, co sprawia, że moment złożenia wniosku o emeryturę ma krytyczne znaczenie dla ostatecznej wysokości przelewu, jaki senior otrzyma z ZUS.
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East NewsPrzez lata doradcy emerytalni i eksperci rynku pracy uczulali przyszłych emerytów, aby z dużą ostrożnością podchodzili do wyboru miesiąca, w którym formalnie żegnają się z pracodawcą. System skonstruowano w taki sposób, że waloryzacja roczna, zazwyczaj znacznie korzystniejsza od kwartalnej, przeprowadzana jest w czerwcu, ale dotyczy składek zewidencjonowanych na koniec stycznia danego roku. W rezultacie osoby, które decydowały się na przejście na emeryturę w innych miesiącach, zazwyczaj "łapały się” na korzystniejsze przeliczniki. Sytuacja komplikowała się drastycznie w przypadku wniosków składanych w czerwcu. Przez specyficzną lukę w przepisach, czerwcowi emeryci tracili prawo do waloryzacji rocznej za ubiegły rok, co skutkowało ustaleniem podstawy wymiaru emerytury na poziomie niższym, niż gdyby wniosek złożyli chociażby jeden dzień później, czyli w lipcu, lub miesiąc wcześniej, w maju. Ta systemowa anomalia sprawiała, że o ostatecznej wysokości świadczenia, wypłacanego potem do końca życia, decydował przypadek lub brak szczegółowej wiedzy o meandrach przepisów ubezpieczeniowych.
Ci emeryci byli poszkodowani
Problem tak zwanych "emerytur czerwcowych” dotyczy przede wszystkim osób, które nabyły uprawnienia emerytalne i złożyły wniosek o świadczenie w czerwcu w latach 2009-2019. Szacuje się, że w tej grupie znajduje się około 100 tysięcy osób, które przez lata otrzymywały zaniżone przelewy. Mechanizm był bezlitosny: przy składaniu wniosku w czerwcu emeryci byli pozbawieni możliwości skorzystania z waloryzacji kwartalnych, które przysługiwały osobom przechodzącym na świadczenie w innych miesiącach, co powodowało mniej korzystne przeliczenie kapitału. W efekcie podstawa obliczenia emerytury była niższa, co przekładało się na trwale niższe świadczenie, w skrajnych przypadkach różnica mogła wynosić nawet kilkaset złotych miesięcznie. Sytuacja ta budziła ogromne kontrowersje, ponieważ naruszała konstytucyjną zasadę równości. Nie było żadnego merytorycznego uzasadnienia, dla którego osoby urodzone w czerwcu lub decydujące się na emeryturę w tym miesiącu miałyby być karane finansowo przez system.
Fot. Proxima Studio/CanvaProPrzez lata organizacje seniorskie i rzecznicy praw obywatelskich podnosili ten temat, wskazując na konieczność zmiany przepisów. Przełom nastąpił dopiero po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał te regulacje za niezgodne z ustawą zasadniczą. Ustawodawca został zmuszony do reakcji, co zaowocowało zmianą przepisów w 2021 roku. Wówczas naprawiono system na przyszłość, gwarantując, że czerwiec nie będzie już miesiącem "gorszej kategorii”. Pozostała jednak kwestia zadośćuczynienia tym, którzy już wpadli w systemową lukę w poprzedniej dekadzie.
Osoby poszkodowane w latach 2009-2019 długo czekały na sprawiedliwość, czując się oszukanymi przez państwo, które nie poinformowało ich o negatywnych skutkach wyboru daty przejścia na emeryturę. Dopiero kolejne nowelizacje i interpretacje prawne otworzyły drogę do ponownego przeliczenia świadczeń. Proces ten nie jest jednak prostą operacją księgową, lecz wymaga indywidualnej analizy każdego przypadku przez ZUS, który musi sięgnąć do archiwów, sprawdzić parametry z dnia przejścia na emeryturę i zastosować korzystniejsze wskaźniki waloryzacji.
Zobacz też: Kierowcy dostają wezwania do zapłaty prawie 10 tys. zł. Nie ma szans na odwołanie
Nawet kilkaset złotych więcej dla emerytów
Styczeń 2026 roku staje się momentem, w którym teoretyczne rozważania o sprawiedliwości zamieniają się w konkretne kwoty na kontach bankowych seniorów. ZUS rozpoczął proces wypłat przeliczonych świadczeń dla poszkodowanej grupy "czerwcowych emerytów”. Według szacunków przeciętna podwyżka wynikająca z tego przeliczenia wynosi około 220 złotych miesięcznie. Jest to kwota uśredniona, co oznacza, że część beneficjentów może liczyć na jeszcze wyższe wyrównania, w zależności od zgromadzonego kapitału i długości pobierania zaniżonego świadczenia. Co istotne, dla wielu seniorów jest to zmiana trwała, nowa, wyższa podstawa emerytury będzie obowiązywać już do końca życia i to od niej będą naliczane kolejne, standardowe waloryzacje roczne.
Warto podkreślić, że proces ten odbywa się całkowicie z urzędu i seniorzy objęci ustawą nie muszą składać żadnych wniosków, by otrzymać należne środki. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, dysponując nowoczesnymi systemami informatycznymi, dąży do zautomatyzowania tych korekt, aby pieniądze jak najszybciej trafiły do uprawnionych. Styczniowe przelewy, powiększone o wyrównanie, mogą być dla wielu emerytów sporym zaskoczeniem in plus, zwłaszcza w kontekście rosnących kosztów utrzymania. Zamknięcie sprawy emerytur czerwcowych to ważny sygnał dla całego systemu ubezpieczeń społecznych. Wypłata wyrównania w styczniu 2026 roku kończy pewien niechlubny rozdział w historii polskiego ZUS, w którym biurokratyczny algorytm stał ponad interesem jednostki. Dla ponad 100 tysięcy osób, które padły ofiarą niefortunnych przepisów, nadchodzące tygodnie przyniosą finansową ulgę i satysfakcję moralną.





English (US) ·
Polish (PL) ·