Co przeczytać w weekend?

W ten weekend czytam „Tu byli, tak stali” Gabriela Krauzego, książkę, która od pierwszych stron wciąga swoją surowością. Opis South Kilburn to nie romantyczna wizja Londynu, tylko osiedle żyjące własnym rytmem: twardym, szybkim i brutalnym. Krauze pokazuje miejsce, w którym proza życia całkowicie dominuje nad literackimi nazwami bloków, a codzienność to ciągła walka o hajs, o przetrwanie, o pozycję.
Uderzające jest to, jak autor łączy dwa światy, które teoretycznie nie mają prawa współistnieć. Snoopiacz funkcjonuje w obu naraz: jest i studentem, i gangsterem.
Książka jest nerwowa, brudna i naładowana przekleństwami. To nie jest historia o chuliganach, ale historia z wnętrza ich świata. Tu nie ma miejsca na dłuższe namysły. Wszystko dzieje się impulsywnie, w rytmie adrenaliny. Emocje, zwątpienia, pierwsze próby zrozumienia siebie pojawiają się z czasem. Czuję, że książka będzie jeszcze bardziej zanurzać się w tych momentach refleksji.
Weekend zapowiada się intensywnie literacko i emocjonalnie. A ja zdecydowanie czytam dalej.

W ten weekend zamierzam poczuć wiatr na twarzy, odkopać skarb i zanurzyć się w historię „Luienny” Claudii Pendel.
Liczę na to, że totalnie oderwę się od rzeczywistości - zakopię się pod kołdrą, z termoforem przy boku i kubkiem gorącej herbaty w dłoni.
To moja pierwsza książka tej autorki, więc jestem ogromnie ciekawa, jak mi się spodoba. Jedno wiem na pewno: potrafi robić przepiękne filmy promocyjne, które działają na wyobraźnię tak skutecznie, że jeszcze zanim otworzyłam książkę, już czułam klimat całej opowieści. A jeśli to będzie tak wciągające, jak się zapowiada, to jedyne, co mi pozostanie, to zanurkować w przygodę - i nie obiecuję, że wrócę!

Spotify Wrapped zawyrokowało, na podstawie moich muzycznych wyborów, że jestem mentalną 64 latką. Nie wiem, w jakim przedziale wiekowym sytuują mnie moje wybory książkowe, ale w weekend będę podczytywać tytuł, który od dawna za mną chodził, czyli „Języczni. Co język robi naszej głowie” Jagody Ratajczak.
To książka o tym, jak myślimy, gdy przełączamy się na obce języki, dlaczego czasem łatwiej wyrazić coś po angielsku niż po polsku (pozdrawiam wszystkich mówiących polgliszem) i jak to możliwe, że słowa, którymi się posługujemy, potrafią zmieniać sposób, w jaki odczuwamy, opowiadamy i patrzymy na świat. A grudniowy świat jest całkiem epicki - warto go opisywać w każdym znanym języku.
A wy, jakie książki macie na swojej weekendowej liście? Piszcie w komentarzach!

1 miesiąc temu
25









English (US) ·
Polish (PL) ·