Data utworzenia: 12 grudnia 2025, 15:17.
— Dziś zrobiłem 26 tysięcy kroków. Chyba jedyne, czego potrzebuję, to siły, żeby przeżyć do końca świąt — mówi "Faktowi" Sebastian, kurier pracujący w Warszawie. W rozmowie opisuje, jak wygląda jego dzień w okresie przedświątecznego szaleństwa: od 240 paczek na zmianie, przez klientów, którzy "chcą mieć przesyłkę natychmiast", po sortownie pękające w szwach. Jak przyznaje, największy boom dopiero nadchodzi.
Przedświąteczny okres to najcięższy czas w pracy kurierów. Zamówienia rosną lawinowo, tempo przyspiesza, a dni stają się dłuższe niż kiedykolwiek. Jak mówi nasz rozmówca Sebastian z Warszawy, który w branży jest od czterech lat, w grudniu nie ma miejsca na chwilę oddechu.
— Największy boom dopiero przed nami. Najmocniejszy tydzień będzie tuż przed Bożym Narodzeniem — opisuje Sebastian.
Według niego paczkowy szczyt zaczął się już w Black Friday, ale to dopiero wstęp do tego, co dzieje się w kolejnych tygodniach.
— W tym roku jest ich naprawdę bardzo, bardzo dużo. Co roku mamy więcej, ale teraz to już ogrom — przyznaje w rozmowie z "Faktem".
Sortownia, rejon, magazyn. Dzień kuriera od świtu do zmroku
Praca zaczyna się chwilę po świcie.
— Startujemy o siódmej. Godzina, półtorej jesteśmy na magazynie — skanujemy paczki, robimy raporty, odbieramy odprawy. A później wyjazd na rejon — tłumaczy Sebastian.
W terenie spędzają większość dnia, zwykle do 16: 00; doręczają przesyłki i odbierają paczki zamawiane przez firmy oraz osoby prywatne. Gdy wydaje się, że to koniec, pozostaje jeszcze powrót do magazynu i rozładunek.
— Teraz wyjeżdżam z magazynu o 6:30, paczek jest tyle, że inaczej się nie da. Ludzie zamawiają non stop — nawet ci, którzy zwykle nic nie kupują przez internet, przed świętami zamawiają prezenty — opowiada z westchnieniem.
Emerytka wystawiła na sprzedaż szafę. "Dostaję dziwne wiadomości, zobaczcie"
240 paczek dziennie. Krokomierz pokazuje 26 tysięcy kroków
Najbardziej uderzają liczby.
— Dziś mam 240 paczek. To jest około 200 adresów. Jest tego naprawdę dużo — mówi "Faktowi".
To oznacza tysiące kroków.
— Zaraz sprawdzę... Dziś mam 26 tysięcy kroków. Chyba najwięcej czego potrzeba, to siły — podkreśla.
Nie wszyscy kurierzy mają tak samo ciężkie rejony. Ci, którzy obsługują osiedla bez wind albo gęsto zabudowane bloki, pokonują dziennie nawet więcej.
Rzecznik Finansowy alarmuje. Rośnie liczba skarg na ubezpieczenia elektroniki
Klienci? Od wsparcia po pretensje
Choć świąteczny czas kojarzy się z życzliwością, w pracy kuriera nie zawsze ją widać.
— Niektórzy klienci współczują, czasem dadzą wodę, batonika, czekoladkę. Ale to naprawdę rzadkość. Inni chcą tylko mieć paczkę jak najszybciej i nic ich nie obchodzi — relacjonuje.
Co ciekawe, paradoksalnie więcej drobnych gestów zdarza się… latem.
— W wakacje jest mniej paczek i więcej osób da wodę czy lody. Przed świętami też są tacy klienci, ale to może 10–20 procent więcej — dodaje Sebastian.
Tak działa sklep Goryla od TV Republika. Zamęt w głowie pod koniec zakupów
Zarobki w grudniu rosną, ale to nie jest łatwy pieniądz
Czy intensywniejsza praca oznacza lepsze wynagrodzenie?
— Można zarobić od 6 tysięcy w górę. Jak ktoś chce, to i 8 tysięcy zrobi. Ale to zależy od tego, ile paczek bierzesz i ile wytrzymasz — mówi kurier.
W branży każdy wie, że grudzień to najlepszy moment na zarobek, jednak okupiony ogromnym wysiłkiem.
Mimo że świąteczna gorączka trwa już od początku grudnia, kurierzy dopiero szykują się na najcięższy okres.
— Myślę, że spokój będziemy mieć dopiero w drugiej połowie stycznia. Dopiero wtedy wszystko wróci do normalnego stanu — ocenia.
Na koniec, zapytany o to, czego życzyć przed świętami, odpowiada bez wahania:
— Chyba tylko wyżyć do końca świąt. Żeby było trochę mniej przesyłek i więcej miłych klientów.

1 miesiąc temu
23


English (US) ·
Polish (PL) ·