Odwiedziliśmy jedną z pizzerii Domino’s Pizza i szybko stało się jasne, że to miejsce działa według zupełnie innych zasad niż większość lokali gastronomicznych. Już po kilkunastu minutach w środku widać, że nie chodzi tu o klimat, dłuższe siedzenie przy stoliku czy kontakt z obsługą. Cała uwaga skupiona jest na kuchni, ekranach z zamówieniami i płynnym przepływie kurierów.
Z perspektywy biznesowej to model dopracowany w najmniejszym detalu. Liczy się tempo, powtarzalność i maksymalna wydajność, a nie kulinarna improwizacja. Lokal pełni funkcję zaplecza produkcyjnego, a nie restauracji w klasycznym znaczeniu tego słowa. Domino’s Pizza konsekwentnie buduje w Polsce pozycję wyspecjalizowanej „fabryki jedzenia na dowóz”, która ma generować wolumen, skalę i przewidywalne marże.
Dostawy są najważniejsze. Lokal to zaplecze produkcyjne
Podczas wizyty w pizzerii szybko zauważyliśmy, że centrum całej operacji nie jest sala konsumpcyjna, lecz kuchnia oraz strefa odbioru zamówień dla kurierów. W modelu Domino’s Pizza aż około 80 proc. przychodów generuje segment dostaw, a klienci jedzący na miejscu stanowią wyraźną mniejszość. To proporcje, które całkowicie zmieniają sposób myślenia o prowadzeniu lokalu gastronomicznego.
Takie podejście determinuje praktycznie każdy element działalności - od metrażu lokalu, przez liczbę pracowników na zmianie, po precyzyjnie zaplanowaną organizację pracy. Ciasto nie jest wyrabiane na miejscu, lecz trafia do lokali gotowe z centralnej fabryki. Dzięki temu proces przygotowania pizzy jest szybki, przewidywalny i łatwy do powielania w kolejnych punktach. Kluczowe znaczenie ma wolumen zamówień i przepustowość kuchni, a nie indywidualizacja produktu czy elastyczność charakterystyczna dla pizzerii rzemieślniczych.
Polska na celowniku. 500 lokali do 2030 roku
Ekspansja Domino’s Pizza w Polsce nie jest dziełem przypadku. Za rozwój sieci odpowiada notowana na giełdzie spółka DP Poland, która konsekwentnie realizuje długoterminową strategię wzrostu. Jej założenia są ambitne - do 2030 roku w Polsce ma działać nawet 500 lokali pod tym szyldem.
Oznacza to dalsze zagęszczanie sieci i skracanie czasu dowozu, co w tym modelu biznesowym ma kluczowe znaczenie. Nowe punkty nie muszą powstawać w prestiżowych lokalizacjach o wysokim czynszu. Znacznie ważniejsze są warunki logistyczne, dostępność dla kurierów oraz możliwość obsługi dużej liczby zamówień w krótkim czasie. To wyraźnie odróżnia strategię Domino’s od tradycyjnych pizzerii, które opierają swoją rentowność głównie na ruchu klientów w lokalu.
Automatyzacja, dywidendy i gastronomia przyszłości
Domino’s Pizza to również spółka, na którą z dużą uwagą patrzą inwestorzy. Firma od 13 lat regularnie zwiększa wypłacaną dywidendę, a jej obecna stopa wynosi około 1,6 proc. W praktyce oznacza to stabilny, przewidywalny model biznesowy, nastawiony na długoterminowe generowanie gotówki, a nie wyłącznie na dynamiczny wzrost sprzedaży.
Analizując kierunek rozwoju sieci, coraz wyraźniej widać, że kolejnym etapem ma być pogłębiona automatyzacja. W grę wchodzą kuchnie typu dark kitchen, dalsze ograniczanie obsługi na miejscu oraz testy robotów i autonomicznych form dostaw. Standaryzacja smaku – porównywana często do rozwiązań stosowanych przez McDonald’s – pozwala utrzymać jednolitą jakość produktu przy jednoczesnym ograniczaniu kosztów operacyjnych.
Z perspektywy rynku gastronomicznego Domino’s Pizza coraz mocniej wpisuje się w trend, w którym o sukcesie decydują skala, technologia i logistyka. To kierunek, który w najbliższych latach może wyznaczać standardy dla dużej części branży.





English (US) ·
Polish (PL) ·