Znów głośno o Narodowym Banku Polskim. Tym razem nie chodzi o kontynuację serii obniżek stóp procentowych ani nawet o największe spośród wszystkich banków centralnych zakupy złota, tylko o władzę. Konkretnie o władzę nad bankiem. Żaden moment nie jest dobry na tego typu popularność, ale ten wydaje się szczególnie słaby. Bo kilka najbliższych miesięcy będzie kluczowe dla funkcjonowania banku pod kierownictwem Adama Glapińskiego.
Upublicznienie "zamachu politycznego" w NBP
Najpierw prawicowe media zaalarmowały o „zamachu politycznym”, który może się skończyć odejściem prezesa NBP. Szybko się okazało, że chodzi o bunt w zarządzie banku centralnego. A konkretnie o to, że część członków zarządu chce pewnego ograniczenia kompetencji szefa banku (zgodnie z konstytucją i ustawą o NBP bank ma trzy główne organy: prezesa, zarząd i Radę Polityki Pieniężnej). Mowa o likwidacji niektórych departamentów, kontroli zarządu nad wydatkami banku centralnego, a także o sposobie ustalania premii dla prezesa (w 2024 r. Glapiński zarobił 1,38 mln zł brutto, w instytucjach publicznych prawdopodobnie nie ma nikogo, kto mógłby liczyć na więcej).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Łukasz Wilkowicz
Fot. Wojtek Górski
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

1 miesiąc temu
20






English (US) ·
Polish (PL) ·