Zmiany w Konfederacji tuż przed świętami wywołały lawinę spekulacji. Ewa Zajączkowska-Hernik sama podsyca plotki wokół siebie.
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia media obiegła sensacyjna wiadomość o zmianach w szeregach Konfederacji, a konkretnie w Nowej Nadziei, czyli partii Sławomira Mentzena. Ewa Zajączkowska-Hernik poinformowała, że decyzją prezesa partii przestała pełnić funkcję szefowej okręgu podwarszawskiego.
Nagły zwrot w Konfederacji. Co dalej z Ewą Zajączkowską-Hernik?
„To było dla mnie niezwykle cenne doświadczenie polityczne! Bardzo się cieszę, że okręg udało się zintegrować i postawić na nogi. Jest w nim mnóstwo wartościowych, pracowitych i oddanych Polsce osób. Dziękuję wszystkim za wsparcie, zaangażowanie i każde dobre słowo!” – komentowała europosłanka we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych.
W dalszej części wpisu Ewa Zajączkowska-Hernik zapowiedziała, że „zaczyna się dla niej czas nowych i odważnych inicjatyw”. Europosłanka na razie nie ujawniła szczegółów wspomnianych przez siebie „nowych i odważnych inicjatyw”.
Według nieoficjalnych doniesień, do polityczki oko puszczają działacze partii Grzegorza Brauna. Europoseł był niedawno gościem na kanale Ewy Zajączkowskiej-Hernik w serwisie Youtube.
Mentzen odsunął Zajączkowską-Hernik. Kulisy decyzji
Tymczasem pozbawienie europosłanki funkcji w Nowej Nadziei wywołało falę spekulacji w szeregach ugrupowania. – Tym zdaniem Ewa wyraźnie chciała podkreślić, że to była wynikająca z jakiegoś konfliktu niestandardowa decyzja i że było to nieoczekiwane – ocenił koledzy Zajączkowskiej-Hernik.
Jednocześnie zastrzegają, że nie ma mowy o żadnym większym konflikcie w partii. – Ewa chce wrócić do krajowej polityki, bo z Brukseli słabo słychać, nawet jak ktoś jest tak głośny jak ona. Teraz ma taką pozycję w partii, że mogłaby prawdopodobnie rzucić rękawicę Sławomirowi Mentzenowi w wyborach na przewodniczącego – stwierdzili rozmówcy „Newsweeka”.
Dlaczego więc polityczka została pozbawiona stanowiska? Według dziennikarzy Sławomir Mentzen chce przebudować struktury tak, żeby działały w następnej kampanii wyborczej. W przypadku europosłanki, która nie jest na co dzień w Warszawie, mogłoby to być trudne.
– Umówmy się, że nawet nie bardzo jest jak ją objechać, że nie pilnuje zapisów do partii, czy płacenia składek, bo jak ma to robić? W dodatku trudno się na nią krzyczy. Jest pyskata i jest gwiazdą, ma bardzo silną pozycję w tej chwili, znacznie lepiej na czele struktury postawić kogoś, kto będzie chciał się wybić – komentowali rozmówcy „Newsweeka”.
Czytaj też:
Zmiana w Pałacu Prezydenckim. Ten szczegół przyciąga uwagęCzytaj też:
Co Rosja ma wspólnego z 12‑latką z Jeleniej Góry? Szokujące ustalenia







English (US) ·
Polish (PL) ·