Bracia zginęli we mgle. Cały Przeworsk żegnał ich w ciszy. Ostatni hołd nad cmentarzem

1 miesiąc temu 62

Data utworzenia: 5 grudnia 2025, 15:37.

Do domu brakowało im dziesięć minut. Śmierć przyszła we mgle. W piątek, 5 grudnia w Przeworsku na Podkarpaciu odbył się poruszający pogrzeb Mariusza i Krzysztofa S., przedsiębiorców, ojców, przyjaciół. Ich tragiczna śmierć w katastrofie spadła na wszystkich jak grom z jasnego nieba. Jak mówił ksiądz dziekan: pierwszy raz w życiu zdarzyło mu się odprawiać mszę, podczas której żegnał dwóch braci naraz. Spoczęli w jednym grobie, a gdy składano trumny do ziemi, nad cmentarzem krążył śmigłowiec. Ten sam model, którym lecieli w swoją ostatnią podróż.

Grób braci utonął w morzu kwiatów. Foto: Aeroklub Rzeszowski/Facebook / LASKAR-MEDIA

29 listopada śmigłowiec Robinson R44 wracał z Krosna. Na jego pokładzie byli bracia Mariusz (†41 l.) i Krzysztof (†44 l.), właściciele firmy Sup-Fol, znani w regionie przedsiębiorcy i pasjonaci lotnictwa. Do rodzinnego Przeworska brakowało im 30 km. Około dziesięć minut lotu.

W okolicach Malawy pogoda zaczęła się gwałtownie pogarszać. Mgła opadła nagle i gęsto, ograniczając widoczność zaledwie do kilkunastu metrów. Maszyna zawadziła o drzewa. Nie było szansy na uratowanie życia żadnego z braci. Biegli stwierdzili, ze ich śmierć była natychmiastowa. Przypuszczalna przyczyna, brana pod uwagę przez śledczych, to właśnie złe warunki atmosferyczne.

— To był grom z jasnego nieba. Tydzień temu do Przeworska przyszła wieść hiobowa — mówił teraz ksiądz dziekan podczas kazania.

Dwie trumny, jeden kościół,

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek, 5 grudnia, w Bazylice Kolegiackiej pw. Ducha Świętego w Przeworsku. Świątynia była wypełniona po brzegi. Nie było gdzie usiąść ani stanąć. Dwie trumny ustawiono w wąskim przejściu do ołtarza, jedna za drugą. Na nich portrety. Pogodne twarze młodych mężczyzn patrzyły w stronę tłumu.

Bracia zginęli w śmigłowcu. W Studzianie płacze cała wieś

Nie lecieli z wosku, ale spotkała ich ta sama siła

W kazaniu padło poruszające porównanie do mitu o Ikarze: — Nie lecieli na skrzydłach z wosku, ale również doświadczyli działania sił natury. Próbowali się ratować. Życie człowieka wisi jednak na cienkiej nici... — zaznaczył duchowny.

Ksiądz mówił też o nadziei i wierze. O tym, że bracia nie tylko zostali odebrani swoim rodzinom, ale też całej wspólnocie.

Od garażu do firmy. "To było dzieło życia"

Krzysztof i Mariusz zaczynali od zera. Pierwsze kroki w biznesie stawiali — dosłownie — w garażu, bez zaplecza, ale z pomysłem i uporem. Podczas kazania ksiądz dziekan przywołał ich drogę jako przykład tej, która przypomina początki wielu amerykańskich firm. Mówił o pasji, pracy i determinacji, która nie robi hałasu, ale przynosi realne skutki.

– To nie była zwykła firma. To było dzieło życia, które dawało chleb innym – padło z ambony.

Duchowny przypomniał też, że ich działalność nie kończyła się na biznesie. Wspierali lokalne inicjatywy, organizowali pomoc, byli obecni tam, gdzie trzeba było okazać serce. Pracownicy wspominali ich z szacunkiem i wdzięcznością.

Kondukt, który nie miał końca

Po mszy wyruszył kondukt żałobny w stronę starego cmentarza. Ludzi było tylu, że ulica, którą szli, zamieniła się w morze ciszy. Ktoś płakał. Ktoś nie mógł iść dalej. Inni nieśli znicze, kwiaty.

Gdy trumny były składane do grobów, nad cmentarzem pojawił się śmigłowiec Robinson R44. Ten sam model, którym bracia lecieli w swoją ostatnią podróż. Maszyna wykonała kilka okrążeń nad zebranym tłumem.

To był ostatni gest. Symboliczne pożegnanie od przyjaciół z lotniczego świata.

/11

Aeroklub Rzeszowski/Facebook / LASKAR-MEDIA

Grób braci utonął w morzu kwiatów.

/11

Darek Delmanowicz / PAP

Do tragedii doszło w gęstej mgle.

/11

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Maszyna runęła i stanęła w płomieniach.

/11

Aeroklub Rzeszowski / Facebook

Mariusz był pasjonatem lotnictwa. To on miał licencję pilota.

/11

- / Facebook

Krzysztof miał 44 lata.

/11

- / LASKAR-MEDIA

Grób braci na cmentarzu w Przeworsku.

/11

Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie / Straż Pożarna

Szczątki rozbitej maszyny.

/11

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Fragment pulpitu sterowniczego maszyny znaleziony w lesie. Wszystko spalone, porozrzucane.

/11

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Do tragedii doszło pod Rzeszowem.

/11

- / LASKAR-MEDIA

Pogrzeb braci odbył się 5 grudnia w Przeworsku.

/11

LASKAR-MEDIA

Pogrzeb braci. Śmigłowiec przeleciał nad cmentarzem.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło