Kraków wszedł w 2026 rok w mizernych nastrojach, gdyż tamtejszy urząd pracy opublikował dane o bezrobociu za III kwartał ubiegłego roku. Liczba bezrobotnych do 30. roku życia wzrosła o 38 proc. rok do roku, wynosząc 2,3 tys. osób. Pogarszająca się sytuacja na krakowskim rynku pracy obejmuje jednak wszystkie grupy wiekowe. W okresie od stycznia do listopada 2025 r. tylko w zwolnieniach grupowych pracę straciło 2,9 tys. osób zatrudnionych wcześniej przez ponad 30 przedsiębiorstw.
Dane z Małopolski pokrywają się z sytuacją w całym kraju. Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego w grudniu 2025 r. sięgnęła 5,7 proc., co oznacza wzrost o 0,6 punktu procentowego względem analogicznego miesiąca roku poprzedniego. W liczbach bezwzględnych mowa o dodatkowych 103 tys. bezrobotnych. Jesienią 2024 roku bez pracy pozostawało 786 tys. osób, tymczasem rok później już 889 tys.
Co jest przyczyną wzrostu bezrobocia w całej Polsce?
Często podawanym tłumaczeniem tego nieoczekiwanego zwrotu na polskim rynku pracy jest zmiana przepisów o publicznych służbach zatrudnienia, które weszły w życie w czerwcu 2025 r. Rozszerzyły one grupę ludzi uprawnionych do rejestracji w lokalnych urzędach pracy (m.in. o emerytów), a także uniemożliwiły wykreślanie osób, które uporczywie odmawiają podjęcia zaproponowanej pracy. Niewątpliwie miało to duże znaczenie, gdyż tylko między majem a lipcem 2025 roku przybyło niemal 50 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, co latem zwykle się nie zdarza. Nie tłumaczy to jednak wszystkiego. Przecież rok do roku bezrobotnych przybyło dwa razy więcej. Poza tym wzrosła też liczba osób bez pracy liczona według metody BAEL (badanie aktywności ekonomicznej ludności), która wykazuje wyłącznie ludzi faktycznie zainteresowanych jej znalezieniem. Według danych Eurostatu, w listopadzie 2025 r. było ich w Polsce 577 tys., co oznacza wzrost o ponad 80 tys. w porównaniu do jesieni 2024 r.
Bezrobocie rośnie również z powodu zmian strukturalnych zachodzących w gospodarce. Polska staje się coraz mniej konkurencyjna w stosunkowo prostych, chociaż nieźle płatnych, zadaniach, takich jak korporacyjne centra usług wspólnych. Taniej zrobią to chociażby Hindusi, m.in. dlatego tak pogorszyła się sytuacja w Krakowie, który jeszcze niedawno słynął z tego typu stanowisk pracy. W ich miejsce powinny pojawić się te położone wyżej w globalnym łańcuchu gospodarczym, jednak nawet jeśli tak się szczęśliwie stanie, to chwilę to potrwa.
W grudniu 889 tys. ludzi w Polsce było bez pracy. Czy są powody do paniki?
Oczywiście powyższe dane nie są jeszcze powodem do paniki. Od sytuacji pogarszającej się do po prostu złej jest daleka droga. Wyniki polskiego rynku pracy są jednak niedokładne, gdyż nie obrazują chociażby osób niepełnozatrudnionych. Dane na ich temat zawiera publikacja „Wybrane aspekty rynku pracy” GUS, która pojawia się jednak tylko „co kilka lat”. Według danych za 2022 rok, niepełnozatrudnionych było wtedy 131 tys., a 188 tys. osób było biernych zawodowo, chociaż w gotowości do podjęcia pracy. Tych – łącznie 320 tys. – Polek i Polaków próżno szukać w danych dotyczących bezrobocia. Poza tym znów problemem jest zjawisko zatrudnienia pozakodeksowego. W 2022 r. wyłącznie na umowach cywilnoprawnych zatrudnionych było 340 tys. osób. Według danych przedstawionych przez dyrektora generalnego Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Liwiusza Laskę, we wrześniu zeszłego roku 152 tys. firm miało zgłoszonych do ubezpieczenia wyłącznie pracowników na umowach zlecenie. Aż 3,2 tys. takich przedsiębiorstw zatrudniało w ten sposób 10 lub więcej osób, więc nie kwalifikowały się one już nawet do kategorii mikroprzedsiębiorstw, lecz do MŚP. Według GUS, w III kwartale 2025 roku 14,2 proc. zatrudnionych stanowiły osoby prowadzące działalność gospodarczą bez pracowników – czyli samozatrudnieni.
Patrząc na powyższe, zablokowanie na ostatniej prostej przez premiera ustawy rozszerzającej kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy trzeba uznać za skandaliczne. Główną i najbardziej kontrowersyjną zmianą było uprawnienie inspektorów PIP do wydawania decyzji zmieniających umowy pozakodeksowe w etaty. Zmiana ta jest jednym z kamieni milowych KPO i powinna zostać uchwalona do końca zeszłego roku. Niestety, rząd nie wywiązał się z tego zobowiązania, podobnie jak wcześniej z oskładkowaniem umów o dzieło, co po prostu wykreślono z KPO przy zgodzie Brukseli.
W momencie, gdy rynek zaczyna wymagać interwencji nie tylko faktycznie wzmocnionych służb zatrudnienia, ale też inspekcji pracy, premier arbitralną decyzją zdjął temat z tapetu, nie zaszczycając nikogo uzasadnieniem. Nie, bo nie – całkowicie niepoważne traktowanie obywateli. O ośmieszeniu lewicowej ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, która w grudniu radośnie poinformowała, że projekt został właśnie uzgodniony przez rząd, nawet się nie chce wspominać, bo to szczegół, chociaż wymowny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

7 godziny temu
3





English (US) ·
Polish (PL) ·