Bez czekania na rozkaz. Dania grozi palcem USA

4 dni temu 7

Duńskie wojsko ma obowiązek natychmiastowej reakcji w przypadku ataku na Grenlandię - nawet bez rozkazu dowództwa. Takie stanowisko potwierdził duński resort obrony, odpowiadając na pytania mediów w obliczu rosnących napięć wokół największej wyspy świata.

  • Duński resort obrony potwierdził, że żołnierze mają obowiązek natychmiastowej obrony Grenlandii w razie ataku, nawet bez rozkazu dowództwa.
  • Wypowiedzi amerykańskich i europejskich polityków wskazują na rosnące napięcia wokół największej wyspy świata.
  • Były premier Francji ostrzegł, że atak na Grenlandię przez USA byłby bezprecedensowym naruszeniem suwerenności i zagroziłby jedności NATO.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

O Grenlandii, największej niebędącej kontynentem wyspie świata, w ostatnich dniach znów jest głośno. Wszystko za sprawą buńczucznych wypowiedzi amerykańskich oficjeli, w tym Donalda Trumpa, który w zasadzie od początku swojej prezydentury wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone.

Prezydent USA do ostrej retoryki wrócił po tym, jak w sobotę amerykańskie siły specjalne uprowadziły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores, stawiając ich przed sądem w Nowym Jorku.

Oliwy do ognia dolała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, która na pytanie o amerykańskie zamiary wobec Grenlandii odparła, że działania militarne są zawsze jedną z dostępnych opcji. Choć amerykańską inwazję na Grenlandię wykluczył sekretarz stanu USA Marco Rubio, w Europie nastąpiło wyraźne poruszenie.

Były premier Francji Dominique de Villepin ostrzegł, że jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście dokonają inwazji na Grenlandię, to staną się "wrogiem" europejskich państw członkowskich NATO

Europa w żadnym wypadku nie powinna godzić się na jakiekolwiek naruszenie europejskiej suwerenności - powiedział w wywiadzie dla Bloomberg TV, podkreślając, że atak jednego członka NATO na drugiego byłby "bezprecedensowy".

Choć nie wprost, to palcem Stanom Zjednoczonym pogroziła Dania. Tamtejszy resort obrony potwierdził, w odpowiedzi na pytanie duńskiego dziennika "Berlingske", że w razie inwazji obcych wojsk np. na terytorium Grenlandii, żołnierze mają podjąć natychmiastowy kontratak, bez czekania na rozkaz.

Zgodnie z zasadami użycia siły przyjętymi w 1952 roku, "zaatakowane siły muszą natychmiast podjąć walkę bez rozkazu, nawet jeżeli ich dowódcy nie zostali poinformowani, że kraj znalazł się w stanie wojny".

Amerykańska administracja podkreśla, że przyłączenie Grenlandii jest obecnym priorytetem Stanów Zjednoczonych.

Biały Dom argumentuje to tym, że wyspa jest ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego USA, a także kluczowa dla odstraszania przeciwników Ameryki w regionie Arktyki.

Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział sam Donald Trump, dodając, że wokół Grenlandii krążą rosyjskie i chińskie statki, a Dania nie jest w stanie zapewnić wyspie bezpieczeństwa.

Marco Rubio przyznał jednak, że celem Białego Domu jest nabycie wyspy, a nie inwazja.

Przeczytaj źródło