Wielu poszukiwaczy naturalnych skarbów czekało na ten moment. Po kilku niespokojnych dniach linia brzegowa polskiego morza zmieniła się w kopalnię „bałtyckiego złota”. Ekspert radzi, jak szukać, by je znaleźć.
Bałtyk w ostatnich dniach był wyjątkowo niespokojny – na morzu bowiem szalały sztormy. Wysokie fale wyrzuciły na brzeg to, na co czekają miłośnicy nadmorskich spacerów i zbieracze naturalnych skarbów – bursztyn, nazywany często „bałtyckim złotem”.
Na profilu „Na Mierzeję” w serwisie Facebook pojawiło się nagranie z plaży w Stegnie, pokazujące tłumy spacerowiczów przeczesujących piasek. Widać także efekty ich poszukiwań – trzeba przyznać, że nawet na laiku potrafią zrobić wrażenie.
Bursztynowe szaleństwo po sztormach
„Wszyscy na to czekali. Po gigantycznych sztormach na plażach Mierzei Wiślanej rozpoczęło się bursztynowe szaleństwo. Są tu wszyscy – turyści amatorzy i bursztynowi zawodowcy” – czytamy we wpisie opublikowanym na profilu „Na Mierzeję”.
Na nagraniu widać, że bryłki bursztynu ukrywały się głównie w pasie wyrzuconych przez morze patyków i wodorostów, tuż przy linii wody. To właśnie tam, po silnych wiatrach, fale najczęściej odkładają swoje „skarby”.
Jak, gdzie i kiedy szukać bursztynów? Radzi znawca
Tomasz Ołdziejewski, znany w sieci jako „człowiek z bursztynu” na profilu „Na Mierzeję” udzielił paru wskazówek, jak szukać nadmorskich skarbów tak, by je znaleźć.
– Zaczął się sezon na bursztyn. Nawet niewielki wiatr północny spowoduje, ze ta woda się trochę uniesie, mamy wtedy przypływ. I po takim wietrze, kiedy ta fala się uspokoi, możemy jeździć i szukać – powiedział. – Wypatrujemy ciemnych plam i wyszukujemy. Tam, gdzie siedzi mewa, to przeważnie jest śmieć bursztynowy, miejmy nadzieję, że bogaty w bursztyn. Często wyceniam ten bursztyn znaleziony przez turystów i widzę, co przynoszą – mówił ekspert.
Nie tylko bursztyn. Niezwykłe znalezisko na plaży
Sztormy nad Bałtykiem przyniosły jednak nie tylko bursztynowe okazy. W rejonie plaży w pobliżu Kanału Żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną jeden ze spacerowiczów natrafił na obiekt, który wyraźnie wyróżniał się spośród typowych znalezisk.
„Ale giganta wyrzuciły sztormy na plaży koło kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Ma aż kilka metrów długości. Ciekawe, skąd to cudo przypłynęło” – napisali autorzy profilu „Na Mierzeję”, publikując zdjęcia dużego, biało-czerwonego przedmiotu.
facebookCzytaj też:
Skarb krył kolejny skarb. Konserwatorzy nie wierzyli własnym oczomCzytaj też:
Jak wyginęły dinozaury? Odpowiedzią komar zaklęty w bursztynie
Źródło: Facebook / Na Mierzeję







English (US) ·
Polish (PL) ·