Amerykańska fortuna za zmianę obywatelstwa? Wiemy, co na to Grenlandczycy

1 dzień temu 7

Amerykańscy urzędnicy rozważają wypłatę jednorazowych płatności mieszkańcom Grenlandii, aby zachęcić ich do secesji od Danii i ewentualnego przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych. Sprawdzamy, co mówi się na ten temat w Grenlandii i jakie panują nastroje społeczne wobec potencjalnego jej “zakupu”.

  • Brak entuzjazmu wśród Grenlandczyków: sondaże wskazują, że zdecydowana większość mieszkańców Grenlandii (85%) sprzeciwia się dołączeniu do USA
  • Proponowane kwoty płatności: urzędnicy USA dyskutowali o wypłatach od 10 tys. do 100 tys. dolarów na osobę
  • Reakcje międzynarodowe: Dania i kraje europejskie, w tym Francja, Niemcy i Wielka Brytania, wydały wspólne oświadczenie, że przyszłość Grenlandii zależy wyłącznie od jej mieszkańców i Królestwa Danii

Amerykańska „koperta” dla każdego. Ile chce zapłacić Waszyngton?

Z doniesień agencji Reuters oraz dziennika „The New York Times” wynika, że w Białym Domu trwają poważne analizy dotyczące „pakietu zachęt” dla 57 tysięcy mieszkańców wyspy. Strategia ma polegać na przekonaniu obywateli, że pod amerykańską banderą będą po prostu bogatsi. Padają propozycje jednorazowych wypłat, które miałyby zrekompensować ewentualną utratę duńskich dotacji.

Obecnie Dania wspiera Grenlandię kwotą około 600 milionów dolarów rocznie (tzw. bloktilskud). Amerykańscy urzędnicy sugerują nie tylko przejęcie tych kosztów, ale i dorzucenie „bonusu” za zmianę obywatelstwa. Mówi się o kwotach rzędu:

  • 10 000 USD jako minimalna zachęta podstawowa,
  • 100 000 USD w wariancie maksymalnym, co łącznie kosztowałoby budżet USA około 6 miliardów dolarów.

Dla przeciętnego mieszkańca wyspy, gdzie koszty życia są niezwykle wysokie, a gospodarka opiera się głównie na rybołówstwie, taka kwota to majątek. Jednak Waszyngton patrzy na to jak na inwestycję – przejęcie kontroli nad arktycznymi szlakami handlowymi i gigantycznymi złożami surowców jest warte znacznie więcej niż kilka miliardów dolarów.

Amerykańska fortuna za zmianę obywatelstwa? Wiemy, co na to GrenlandczycyFot. Pixabay/pasja1000

Grenlandia przemówiła w sondażu

Nastroje na Grenlandii są dalekie od entuzjazmu. W sondażach opublikowanych przez Verian Group, tylko 6% ankietowanych popiera pomysł stania się częścią USA. Reszta obawia się m.in.:

  • utraty europejskich standardów socjalnych i opieki zdrowotnej,
  • degradacji środowiska przez amerykańskie koncerny wydobywcze,
  • militaryzacji wyspy i przekształcenia jej w „arktyczny lotniskowiec”.

Lokalni aktywiści podkreślają, że Grenlandia to ich dom, a nie nieruchomość inwestycyjna. „Wypłaty to łapówka, a my chcemy samostanowienia” – to najczęstszy głos płynący z kawiarni w stolicy wyspy, Nuuk.

Niepodległość od Danii? Tak. USA? Nie

Na platformach społecznościowych, takich jak X (dawny Twitter), opinie są podzielone. Niektórzy spekulują o korzyściach ekonomicznych, jak roczne stypendia z eksploatacji surowców czy inwestycje w infrastrukturę. Inni krytykują pomysł jako formę korupcji lub imperializmu, argumentując, że Grenlandia nie potrzebuje "nowego kolonialnego ojca".

Lokalne nastroje skupiają się na dążeniu do pełnej niepodległości od Danii, ale bez wiązania się z USA. Mieszkańcy podkreślają, że płatności nie zmienią ich priorytetów, takich jak ochrona środowiska i rozwój lokalnej gospodarki.

  • wysoka opozycja: 85% przeciw dołączeniu do USA,
  • preferencja niezależności: Większość chce secesji od Danii, ale na własnych warunkach,
  • obawy kulturowe: Strach przed utratą inuickiej tożsamości.

Media stają w obronie swojego kraju

Lokalne media, z największym dziennikiem Sermitsiaq na czele, publikują komentarze pełne oburzenia. Dla wielu Grenlandczyków propozycja kupna ich kraju jak towaru w sklepie jest głęboko upokarzająca.

Portal Sermitsiaqzwrócił się bezpośrednio do Trumpa:

- Drogi Trumpie, Grenlandia nie jest na sprzedaż i nie damy się kupić za pieniądze ani groźby. O naszej przyszłości decydujemy sami. (…) Dążymy do pełnego szacunku dialogu poprzez właściwe kanały dyplomatyczne, ale dość już fantazji o aneksji - czytamy.

Apodyktyczny był także serwis “KNR”:

- Grenlandia nie jest na sprzedaż. Nie będziemy przedmiotem targów - zakomunikowano.

“Grønnlandsavisen” odwołał się do korzeni:

- Grenlandia nie jest supermarketem; amerykańskie ambicje zagrażają naszej tożsamości inuickiej - napisano.

Trzy grosze wtrącił także “Atuakkanik”:

- Oferta dolara za wyspę to żart. Skupmy się na realnych inwestycjach w turystykę i surowce - spuentowano.

Przeczytaj źródło