Asseco Resovia Rzeszów pokonała Projekt Warszawa 3:0 w drugim półfinale Pucharu Polski rozgrywanym w krakowskiej Tauron Arenie. Choć wynik tego nie ukazuje, spotkanie stało na wysokim, wyrównanym poziomie. Wtedy, gdy trzeba było przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i "wrzucić wyższy bieg" do głosu dochodzili Rzeszowianie.
Fot. Screen/Polsat Sport 1
Asseco Resovia Rzeszów w drugim półfinale Pucharu Polski rozgrywanym w krakowskiej Tauron Arenie zmierzyła się z Projektem Warszawa. Przed zawodnikami obydwu zespołów awans do finału uzyskali mistrzowie Polski, Bogdanka LUK Lublin. Po znakomitym widowisku podopieczni Stephane'a Antigi pokonali 3:2 Indykpol AZS Olsztyn.
Zobacz wideo "Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball"
Z delikatnym poślizgiem, ale kilkanaście minut po godzinie 18 siatkarze obydwu zespołów pojawili się na parkiecie największej hali sportowej w Polsce i rozpoczęli decydujące o sprawie awansu do wielkiego finału spotkanie. Pierwszą piłkę po bloku skończył Artur Szalpuk, który po trzech latach przeniósł się latem 2025 roku z drużyny Projektu Warszawa do Rzeszowa. Warszawianie prowadzili grę w tej odsłonie do stanu 19:19. Wówczas błędy Bartosza Bednorza do spółki ze skutecznymi kontrami Rzeszowian pozwoliły na objęcie prowadzenia podopiecznym Massimo Bottiego 20:23. Po kilku chwilach piłkę setową dla drużyny z Podkarpacia zapewnił Klemen Cebulj, obijając blok siatkarzy ze stolicy. Za moment w polu serwisowym ujrzeliśmy Słoweńca, który kapitalną zagrywką "pocelował" Bednorza, kończąc premierową odsłonę i dając prowadzenie swojemu zespołowi - 21:25.
W drugiej partii Projekt starał się budować przewagę od początku, trzymając na dystans trzypunktowy Resovię (8:5, 12:9, 15:12). Rzeszowianie w porę dogonili rywali, a po znakomitej zagrywce Louatiego w sam narożnik boiska wyszli na prowadzenie 15:16, a w kolejnych akcjach skutecznie bronili przewagi. Linus Weber mógł zmniejszyć dystans dzielący obydwa zespoły, lecz na drodze stanął mu Mateusz Poręba, znakomicie blokując Niemca na prawym skrzydle (19:22). W samej końcówce ponownie błyszczał Szalpuk, który przeciskając się przez blok Kłosa dał piłkę setową swojemu zespołowi. Cebulj miał szansę zakończyć tę partię w pierwszym podejściu, lecz został zablokowany, a w kolejnej akcji Weber psując zagrywkę zapisał seta na koncie przeciwników - 22:25.
W trzeciej partii obserwowaliśmy wyrównaną walkę do stanu 14:14. Po chwili drużyna z Podpromia odskoczyła na dwa "oczka", a przy stanie byliśmy światkami błędu Kevina Tillie, który wpadł w siatkę. Resovia powiększyła swoją przewagę, lecz Tommi Tiilikainen chciał tę akcję sprawdzić na challenge'u. Weryfikacja przeciągała się w czasie, po czym sędziowie nakazali powtórzenie akcji, ze względu na to, iż nie dało się jednoznacznie stwierdzić, czy francuski przyjmujący dotknął siatki przed czy za antenką. W powtórzonej akcji punkt dla stołecznego klubu zdobył Linus Weber. Resovii ponownie udało się zdobyć dwupunktową przewagę, ale w samej końcówce asem serwisowym popisał się Semeniuk, dając jeszcze nadzieję swoim kolegom z zespołu na przedłużenie spotkania (22:22). Na ich nieszczęście "inny plan" na ten wieczór miał Karol Butryn, który obijając blok Warszawian dał swojemu zespołowi pierwszą piłkę meczową (22:24). W kolejnej akcji Marcin Janusz instynktownie obronił piłkę po ataku Tillie, a ta bezpańsko wpadła w "pomarańczowe" po stronie Projektu, co przypieczętowało zwycięstwo w trzech setach Asseco Resovii Rzeszów. Fiński szkoleniowiec stołecznego klubu próbował jeszcze znaleźć błąd przy siatce poprzez challenge, ale nieskutecznie.
Tym samym Rzeszowianie dołączyli do Bogdanki LUK Lublin w wielkim finale Pucharu Polski. Decydujące o losach tego trofeum spotkanie odbędzie się w niedzielę 11 stycznia o godzinie 14:45 w krakowskiej Tauron Arenie.
Projekt Warszawa - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (21:25, 22:25, 22:25)
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

2 dni temu
7





English (US) ·
Polish (PL) ·