- Badanie obejmujące ponad 135 tys. osób po 60. roku życia wykazało, że alkohol zwiększa ryzyko zgonu
- Nawet niewielkie dawki alkoholu wiązały się z wyższą śmiertelnością
- Spożywanie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów i chorób układu krążenia
- Picie wina, nawet do posiłków, nie neutralizuje szkód zdrowotnych
Nowotwory, choroby serca, przedwczesna śmierć
Badanie opublikowane w „JAMA Network Open” objęło ponad 135 tys. osób powyżej 60. roku życia, obserwowanych przez średnio 12,4 roku. Analizowano zależność między ilością spożywanego alkoholu a ryzykiem zgonu ogółem oraz zgonu z powodu nowotworów i chorób sercowo-naczyniowych.
Wyniki są jednoznaczne. Nawet umiarkowane spożycie alkoholu wiązało się ze wzrostem całkowitej śmiertelności, a wysokie dawki istotnie zwiększały ryzyko zgonu zarówno z powodu nowotworów, jak i chorób układu krążenia. W praktyce oznacza to wyższe ryzyko m.in. raka piersi, jelita grubego, wątroby czy przełyku, a także zawału serca, udaru i niewydolności krążenia.
Nie ma bezpiecznej dawki
Szczególnie niepokojące są dane dotyczące osób pijących alkohol w dawkach uznawanych dotychczas za „niskiego ryzyka”. U uczestników badania z chorobami przewlekłymi (takimi jak cukrzyca, choroby serca czy wcześniejsze nowotwory) oraz u osób w gorszej sytuacji społeczno-ekonomicznej nawet niewielkie ilości alkoholu wiązały się z wyraźnie podwyższonym ryzykiem zgonu, zwłaszcza z powodu chorób nowotworowych.
To oznacza, że alkohol może działać jak „wzmacniacz” istniejących problemów zdrowotnych: nasila procesy zapalne, uszkadza wątrobę, zwiększa stres oksydacyjny i zaburza gospodarkę hormonalną. W efekcie przyczynia się do progresji chorób przewlekłych i skraca życie.
- Nie wykryliśmy niczego, co wskazywałoby, że występuje jakikolwiek korzystny związek między niewielkim spożyciem alkoholu a ryzykiem zgonu - powiedziała w rozmowie z „New York Times” główna autorka badania, prof. Rosario Ortola z Universidad Autónoma de Madrid.
Jej zdaniem, alkohol zwiększa ryzyko zachorowania na raka już "od pierwszej kropli".
Wino i posiłki nie neutralizują szkód
Autorzy pracy odnieśli się również do argumentu, że wino - szczególnie pite do posiłków - może chronić serce. Faktycznie, w niektórych analizach osoby pijące głównie wino wyłącznie podczas jedzenia miały nieco niższe ryzyko zgonu. Badacze podkreślają jednak, że nie jest to efekt „ochronnego” działania alkoholu, lecz raczej stylu życia tych osób: zdrowszej diety, wolniejszego tempa picia, mniejszej skłonności do nadużyć i lepszego dostępu do opieki zdrowotnej.
Sam alkohol pozostaje substancją rakotwórczą i toksyczną dla serca, wątroby oraz układu nerwowego. Wyniki badania podważają więc mit francuskiego paradoksu i wzmacniają stanowisko WHO: z punktu widzenia zdrowia nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu, a po 60. roku życia jego szkodliwe skutki są szczególnie wyraźne.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat:

1 tydzień temu
17





English (US) ·
Polish (PL) ·